Niebawem przesilenie wiosenne, ale ja jeszcze o zimowym. Otóż netflix rzucił perłę przed wieprze, no może nie perłę, a uroczy bursztynek. I tak "Przesilenie zimowe" zapisze się miłą pamiątką w moich szarych komórkach, ale też dwoma tekstami: "Każdy jako dziecko jest artystą, ale potem o tym zapomina." oraz "Zawsze podejrzewałem, że jesteś ucieleśnieniem raka prącia." Jeśli w tym momencie zaiskrzyło, to sami wiecie :)

Witaj, ja też niedawno musiałam zawiązać krawat, cóż troszkę to nam zajęło, również ratowaliśmy się filmikami z YT :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Trochę nie wyszło ale za to jakie piękne zdjęcia. Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńMożna nie umiec zwyczajnie, ale u Was to jest nieumienie NIEZWYCZAJNE - też bym chciała tak pięknie nie umiec :)
OdpowiedzUsuńŚliczne zdjęcia:) nie sposób się nie uśmiechnąć:DDD
OdpowiedzUsuńZ krawatami wiadoma sprawa:)
Świetne zdjęcia :)))
OdpowiedzUsuńU mnie w domu specem od krawatów jest Tato. I wiąże wszystkim... nawet sąsiadom :)
krawaty są tak strasznie urocze i niepotrzebne.
OdpowiedzUsuńmy w naszym domu też tak bardzo nie umiemy:P :):D buziaki! śliczny chłopak:)
OdpowiedzUsuńja tam coś umiem, tak zwyczajnie, bez szału. Na szczęście mąż nie lubi nosić więc spoko loko .. :)
OdpowiedzUsuńTrzeba się wprawiać - krawat najłatwiej i najlepiej się wiąże samemu, na własnej szyi. Nie na kimś innym, nie na nodze od łóżka...
OdpowiedzUsuńMłody dżentelmen jest na dobrej drodze - węzeł może nieklasyczny, ale jest:-)
Podobno gdzieś na świecie są maszyny do perfekcyjnego wiązania krawatów. Temu młodemu człowiekowi chyba nie będzie potrzebna;)
OdpowiedzUsuńto pewnie dla dziadków???
OdpowiedzUsuńMłody jest bossski! Wiązać krawat nauczył mnie mąż, no i tak mi zostało, jak sznurowanie butów :) ale moja córka nie może załapać i wiąże jakkolwiek byle zamotane.
OdpowiedzUsuńBuziole
Nie umiem. Od tego mam męża i syna. :)Zdjęcia - pierwszoklaśne.
OdpowiedzUsuń