Dlaczego śmierć nie miałaby być piękna? Jest tak naturalna i powtarzalna. Jest elementem garderoby ciała, dlaczego więc nie zachwycać się nią jak broszką spiętą z istnieniem? Tylko nieprzywiązanie do tzw. życia to umożliwia, albo myślenie o nim (życiu) jak o perpetuum mobile w którym śmierć jest przecinkiem. Śmierć jest jak kwietna łąka pośród pożogi, bo bywa wybawieniem, ale głównie po prostu JEST. I te refleksje pojawiły się po filmie " Civil war' który ma odzwierciedlać niepokoje zza oceanu dotyczące politycznych rozłamów i rewolucji, ale moją wrażliwość ukierunkował w inne rejony. Otóż bardziej zafascynowały mnie wewnętrzne procesy bohaterów, dziennikarzy którzy rejestrują aparatem trawioną wojną domową rzeczywistość. Dla nich śmierć jest kompanem, z którym się układasz lub wojujesz, a każdy z nich balansuje na tej linie na swój sposób. Bo zycie i śmierć są sobie takie bliskie jak bliźniacze rodzeństwo. Śmiało nazywam wojną cywilną również tą, którą toczymy wewnątrz. Kied...
Witaj, ja też niedawno musiałam zawiązać krawat, cóż troszkę to nam zajęło, również ratowaliśmy się filmikami z YT :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Trochę nie wyszło ale za to jakie piękne zdjęcia. Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńMożna nie umiec zwyczajnie, ale u Was to jest nieumienie NIEZWYCZAJNE - też bym chciała tak pięknie nie umiec :)
OdpowiedzUsuńŚliczne zdjęcia:) nie sposób się nie uśmiechnąć:DDD
OdpowiedzUsuńZ krawatami wiadoma sprawa:)
Świetne zdjęcia :)))
OdpowiedzUsuńU mnie w domu specem od krawatów jest Tato. I wiąże wszystkim... nawet sąsiadom :)
krawaty są tak strasznie urocze i niepotrzebne.
OdpowiedzUsuńmy w naszym domu też tak bardzo nie umiemy:P :):D buziaki! śliczny chłopak:)
OdpowiedzUsuńja tam coś umiem, tak zwyczajnie, bez szału. Na szczęście mąż nie lubi nosić więc spoko loko .. :)
OdpowiedzUsuńTrzeba się wprawiać - krawat najłatwiej i najlepiej się wiąże samemu, na własnej szyi. Nie na kimś innym, nie na nodze od łóżka...
OdpowiedzUsuńMłody dżentelmen jest na dobrej drodze - węzeł może nieklasyczny, ale jest:-)
Podobno gdzieś na świecie są maszyny do perfekcyjnego wiązania krawatów. Temu młodemu człowiekowi chyba nie będzie potrzebna;)
OdpowiedzUsuńto pewnie dla dziadków???
OdpowiedzUsuńMłody jest bossski! Wiązać krawat nauczył mnie mąż, no i tak mi zostało, jak sznurowanie butów :) ale moja córka nie może załapać i wiąże jakkolwiek byle zamotane.
OdpowiedzUsuńBuziole
Nie umiem. Od tego mam męża i syna. :)Zdjęcia - pierwszoklaśne.
OdpowiedzUsuń