wtorek, 6 kwietnia 2010

Balaton

W sobotę przed świętami uszczknęłam troche czasu wyłącznie dla siebie (było to niedługo po baby wypieczeniu i w trakcie jej stygnięcia)
Z moim przyjacielem rowerem pojechaliśmy przed siebie. Owe "przed siebie" zawsze wyznacza kierunek nad pobliskie rozlewisko zwane tutaj Balatonem (dlaczego?, proszę nie pytać)

Przyjemny zakątek, miejsce oblegane przez wędkarzy, spacerowiczów i rowerzystów oczywiście.
Tym razem było dość bezludnie, więc mogłam się w skupieniu przyglądać wodzie i pączkującej florze.
 Jeszcze dość brązowo i surowo w przyrodzie, ale na swój sposób uroczo, ciekawie i łabędzio:).



3 komentarze:

  1. ach jak pieknie , a pieknie bo bezludnie...ja cos się ostatnio separuję i wszędzie gdzie pusto uwielbiam bywać....łabądek cudowny...Magdo koniecznie mnie poinformuj o swojej bytności na podkrakowskim ranczu , kto wie czym to zaowocuje ;-))))???? ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. MMMMM bosko tak cicho i spokojnie i sepi -asto :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczegóż to topisz w wodzie białe obłoki, pragnę zapytać. Chyba,że biorą kąpiel, to przepraszam. :)

    OdpowiedzUsuń