Przejdź do głównej zawartości

filozofka noworoczna

Witam siebie na polanie myśli!

 Ostatnio te myśli nie są  zbyt zuchwałe i odkrywcze. 

Wylegują się nieruchomo na łączce i widzą ciągle te same ździebełka traw. Ot, życie toczy się ścieżynkami mocno utartymi, tak utartymi, że można się poślizgnąć i wyrżnąć. Zresztą, ja ciągle padam na beton rutyny, otrzepuje z pyłku i wstaję. Niby nauczyłam się wstawać, ale cóż z tego, gdy na potylicy powiększa się guz wszystkomijedności i to, e e, to nie jest fajne drodzy Państwo!

 Blogowi nie zamierzam fundować nirwany i wysyłać w niebyt.  Choć wątpię, by ktoś oprócz mnie jeszcze tu zaglądał. To taka moja pocztówka w kosmos. Ma w sobie słodki, metafizyczny ciężar nostalgii, bo przecież wszystko tu rodziło się ze mnie. Czytam co jakiś czas i uświadamiam, że kurde, fajna jestem, i ciekawa, i że taki potencjał się marnuje, no żal... ;)

Zastanawiałam się ostatnio co z moją weną i somnambulizmem prawej półkuli. Szczytowej formy nigdy chyba nie osiągnęła (półkula), a wena ostatnio ciągle śpi. 

W sumie nie chodzi by ją wybudzać, potrząsać, karmić na siłę i wciskać w wydumane ciuszki. Ona ma się ubierać po swojemu, ba, ma latać na golasa i być autentyczna. 

Oj, takiej weny to ja dawno nie widziałam. 

 Ale powtarzać mi wolno, jak zdarta płyta, że nowy rok nowa Ja  ;P





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przesilenie zimowe

Niebawem przesilenie wiosenne, ale ja jeszcze o zimowym. Otóż netflix rzucił perłę przed wieprze, no może nie perłę, a uroczy bursztynek.  I tak "Przesilenie zimowe" zapisze się miłą pamiątką w moich szarych komórkach, ale też dwoma tekstami: "Każdy jako dziecko jest artystą, ale potem o tym zapomina." oraz "Zawsze podejrzewałem, że jesteś ucieleśnieniem raka prącia." Jeśli w tym momencie zaiskrzyło, to sami wiecie :)

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.

Jak szyć i nie dać się chorobie

Od wczoraj na stole kuchennym (bo ja niestety nie mam własnego kącika pracy) stoi posuniety w latach łucznik, który przyjechał od tesciowej razem z najdroższymi niciami świata - szpulka 16 tysięcy;)  Oj tak, taką mam zachciankę by szyć, szyć pełna gębą;)  Juz wczoraj dziurawiłam papiery, ale wynik koslawy Ja to bym chciała rach ciach, idealnie za pierwszym razem...takie moje wolne żarty hehe  Zalegam z materiałem i to dosłownie;) Szmatek się nazbierało, a niektóre to prawdziwe mamuty. Babcia powyciagała z czeluści tapczanu mnóstwo skrawków, co to pamiętaja czasy kolorowych jarmarków w wykonaniu szczupłej Maryli R. Dawno nic nie rękoczyniłam, ale czuję że coś"mnie bierze"   Obecnie wziął mnie i trzyma jakiś opętańczy wirus z gatunku smarkatych, a moje dziecko uporczywie trzyma za gardło jakiś wirus z krainy chrypowców. Także chorujemy sobie juz dni kilka i na razie nie zanosi sie na czyste dźwieki, za to widzimy juz potrój...