Przejdź do głównej zawartości

nie z tej ziemi..

Nigdy nie oglądałam "6 stóp pod ziemią" w telewizji.
Teraz nie potrafię się oderwać, bo momentami wchodzę w takie synchro z tą fikcją, że mi się oczy wybałuszają ze zdziwienia, że tak można...
Wczoraj  wtopiłam sie w tło i wsłuchiwałam w scenariusz jakby napisany pod moje egzystencjalne pytania. Znalazłam odpowiedzi. Czy było to naprawdę autentyczne doznanie czy wydumana projekcja po 3 lampkach wytrawnego, nie wiem...z wrażenia nawet, jak nie palę, to się zaciagnęłam z paczki kryzysowej.
Śmierć oswojona....

Pierwsza seria za mną, druga w trakcie....az żal że sie to kiedyś skończy, a może lepiej, bo ja za bardzo wchodze w inne swiaty.
W inne swiaty wchodzę, by nabrać dystansu do swojego mikrokosmosu. Dystans uzdrawia.
 Od kilku dni, czuję jakbym była stąd...

i nie chce miejsca opuszczać
Z tej perspektywy Ziemia jest taka malutka,  ja jestem niedostrzegalna, a moje troski jakby zupełnie nie istniały.
Albo sie zakopać , albo lewitować, byle nie czuć tymczasowo.

Komentarze

  1. Pięć serii jest, więc radzę ochłonąć:) Mój ulubiony serial, psychodela wprost! I do końca trzyma poziom!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, nigdy nie oglądałam, ale że ja tez lubie sie "zapadac" w inne światy, to chyba wole nawet nie próbować, bo jak mnie wciagnie to do rzeczywistości juz nie wróće:P Dobrze mieć taką oczyszczającą odskocznię:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

śmierć jest przecinkiem

Dlaczego śmierć nie miałaby być piękna? Jest tak naturalna i powtarzalna. Jest elementem garderoby ciała, dlaczego więc nie zachwycać się nią jak broszką spiętą z istnieniem? Tylko nieprzywiązanie do tzw. życia to umożliwia, albo myślenie o nim (życiu) jak o perpetuum mobile w którym śmierć jest przecinkiem. Śmierć jest jak kwietna łąka pośród pożogi, bo bywa wybawieniem, ale głównie po prostu JEST.  I te refleksje pojawiły się po filmie " Civil war' który ma odzwierciedlać niepokoje zza oceanu dotyczące politycznych rozłamów i rewolucji, ale moją wrażliwość ukierunkował w inne rejony. Otóż bardziej zafascynowały mnie wewnętrzne procesy bohaterów, dziennikarzy którzy rejestrują aparatem trawioną wojną domową rzeczywistość. Dla nich śmierć jest kompanem, z którym się układasz lub wojujesz, a każdy z nich balansuje na tej linie na swój sposób. Bo zycie i śmierć są sobie takie bliskie jak bliźniacze rodzeństwo. Śmiało nazywam wojną cywilną również tą, którą toczymy wewnątrz. Kied...

karmienie duszy

  Wolę karmić duszę na łonie przyrody niż w świątynnych murach i jest mi z tego powodu niezwykle lekko.  Dokarmianie zwykle odbywa się na aluminiowych rumakach z wiatrem we włosach. Wieki temu popędzalibyśmy pewnie koniki po stepie, dziś sunęliśmy nadwiślańska trasą rowerową z Gorzowa do Okleśnej. Spory odcinek, bo 60 km tam i z powrotem, ale bardzo urokliwy i po płaskim :) W moim przypadku nigdy nie jest od do, bo we krwi mam kluczenie.  Tyle ciekawych miejsc po drodze. Dziwne strachy na wróble i inne ptasiory ubrane w białe kitle, albo pomarańczowe kapoki. Rzeczne zaułki, meandry, brzydkie kaczątka tuż przed transformacją, i te pozytywne kolory słoneczników, kukurydzy i różnej maści ziół. Cudnie!   Kiedy mijaliśmy rowerzystów bijących życiowe rekordy miałam ochotę napisać na asfalcie " Poczuj jak pachnie teraz powietrze". Ale co kto lubi...        

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.