Przejdź do głównej zawartości

zakładka

Zrobiłam kolejna zakładkę, ale jestem średnio zadowolona.
 Chyba za duzo namieszałam z ornamentami. Miało byc elegancko i tajemniczo..taaaa, mam nadzieje, że przynajmniej trochę otarłam się o klimaty.
 W każdym bądź razie zakładka powstała i jest dodatkiem do urodzinowego prezentu dla mamy, który pozostaje jeszcze w sferze domysłu :)



Komentarze

  1. a mnie się podoba szczególnie kolorystycznie- łagodna i spójna. I falbanka z wstążeczki misterna :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi sie podoba, zwłaszcza te szyfonowe elementy. I owszem, jest tajemniczy klimacik:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem zachwycona!!! Ja tak nie potrafię... Patrzę i podziwiam. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Przesilenie zimowe

Niebawem przesilenie wiosenne, ale ja jeszcze o zimowym. Otóż netflix rzucił perłę przed wieprze, no może nie perłę, a uroczy bursztynek.  I tak "Przesilenie zimowe" zapisze się miłą pamiątką w moich szarych komórkach, ale też dwoma tekstami: "Każdy jako dziecko jest artystą, ale potem o tym zapomina." oraz "Zawsze podejrzewałem, że jesteś ucieleśnieniem raka prącia." Jeśli w tym momencie zaiskrzyło, to sami wiecie :)

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.

Jak szyć i nie dać się chorobie

Od wczoraj na stole kuchennym (bo ja niestety nie mam własnego kącika pracy) stoi posuniety w latach łucznik, który przyjechał od tesciowej razem z najdroższymi niciami świata - szpulka 16 tysięcy;)  Oj tak, taką mam zachciankę by szyć, szyć pełna gębą;)  Juz wczoraj dziurawiłam papiery, ale wynik koslawy Ja to bym chciała rach ciach, idealnie za pierwszym razem...takie moje wolne żarty hehe  Zalegam z materiałem i to dosłownie;) Szmatek się nazbierało, a niektóre to prawdziwe mamuty. Babcia powyciagała z czeluści tapczanu mnóstwo skrawków, co to pamiętaja czasy kolorowych jarmarków w wykonaniu szczupłej Maryli R. Dawno nic nie rękoczyniłam, ale czuję że coś"mnie bierze"   Obecnie wziął mnie i trzyma jakiś opętańczy wirus z gatunku smarkatych, a moje dziecko uporczywie trzyma za gardło jakiś wirus z krainy chrypowców. Także chorujemy sobie juz dni kilka i na razie nie zanosi sie na czyste dźwieki, za to widzimy juz potrój...