Przejdź do głównej zawartości

rafa koralowa

Odczyniam pogodę kolorami....Ile tylko można nawlec, przy całym moim asortymencie.

Jest "wiosna", ja tęsknie za latem - moją ulubioną porą roku, ze względu na to, że nie traci się tyle czasu na ubieranie i przybywa piegów na buzi ;)
Ja ogólnie bardzo ciepłolubna jestem, przy całym moim zimowstręcie.

Powstały korale i jeszcze coś. Taka a'la brosza, na torbę plażową chyba (ze wzgledu na rooozmiary)

Przedstawiam i zmykam, bo my dzisiaj  do prababci z wizytą (zapowiedziani tuz przed chwilką)
 W nowych kaloszach sie stawim...:)

Otóż i tytułowa rafa koralowa, która raczej będzie w bliskim kontakcie na szyi ( bo tak mi się bardziej podoba)

i  "Brosz"

Komentarze

  1. Fajne
    jak tak popatrzę to też coś chętnie bym nawlekła ale czasu ostatno na wszystko brak i pogoda nie sprzyja.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Magda, jakie cudowności!
    te kolory, wszystko to... BOMBA! Energetyczna i nie tylko :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. o ten brosz mnie oczarował on jak odganiacz złych snów i złej aury

    OdpowiedzUsuń
  4. Magda, nie sprzyja bo przez tę pogodę to mi inspiracji brak ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajne korale a broszka taka kolorowa, prawdziwie letnia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wstąpiłam na chwilę a teraz oczu nie mogę oderwać... Patrzę się i patrzę, ależ cuda :)

    Ach! Przebudziłaś we mnie srokę ;P

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. czerwonosci - piękne, gorące, takie trochę... hiszpanskie ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Przesilenie zimowe

Niebawem przesilenie wiosenne, ale ja jeszcze o zimowym. Otóż netflix rzucił perłę przed wieprze, no może nie perłę, a uroczy bursztynek.  I tak "Przesilenie zimowe" zapisze się miłą pamiątką w moich szarych komórkach, ale też dwoma tekstami: "Każdy jako dziecko jest artystą, ale potem o tym zapomina." oraz "Zawsze podejrzewałem, że jesteś ucieleśnieniem raka prącia." Jeśli w tym momencie zaiskrzyło, to sami wiecie :)

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.

Jak szyć i nie dać się chorobie

Od wczoraj na stole kuchennym (bo ja niestety nie mam własnego kącika pracy) stoi posuniety w latach łucznik, który przyjechał od tesciowej razem z najdroższymi niciami świata - szpulka 16 tysięcy;)  Oj tak, taką mam zachciankę by szyć, szyć pełna gębą;)  Juz wczoraj dziurawiłam papiery, ale wynik koslawy Ja to bym chciała rach ciach, idealnie za pierwszym razem...takie moje wolne żarty hehe  Zalegam z materiałem i to dosłownie;) Szmatek się nazbierało, a niektóre to prawdziwe mamuty. Babcia powyciagała z czeluści tapczanu mnóstwo skrawków, co to pamiętaja czasy kolorowych jarmarków w wykonaniu szczupłej Maryli R. Dawno nic nie rękoczyniłam, ale czuję że coś"mnie bierze"   Obecnie wziął mnie i trzyma jakiś opętańczy wirus z gatunku smarkatych, a moje dziecko uporczywie trzyma za gardło jakiś wirus z krainy chrypowców. Także chorujemy sobie juz dni kilka i na razie nie zanosi sie na czyste dźwieki, za to widzimy juz potrój...