Przejdź do głównej zawartości

SAM

Cóż mogę napisać, chyba się zakochuję od nowa i po raz trzeci.
Cudowne uczucie :)


Komentarze

  1. Cieszę się jak głupia jakaś!:)
    Patrzy tak ....

    OdpowiedzUsuń
  2. jaki piękny! i niech mi nikt nie mówi po co komu kot. koty są cudowne! każdego którego poznaję mówię, że jest na pierwszym miejscu. bo czemu by nie? (;

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. a wiesz jaki on jest drobniutki:) taki pyrtek kilkumiesięczny, a na zdjęciu kocurro:)

      Usuń
  4. On mówi- daj juz spokój;) wiem, że jestem przystojny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, super! Wygląda tak... rokendrolowo :-))

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawa charakterystyka:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja córka kocha koty- ma trzy pluszaki, które uwilbia i niekiedy z wszyskimi zasypia. No i marzy o prawdziwym kocie... i patrząc na Twoje zdjęcie, powiedziała tylko jedno : "chcę tego kota, proszę";)

    OdpowiedzUsuń
  8. mój syn tez chciał każdego kotka którego zobaczył:)

    OdpowiedzUsuń
  9. W takiej piękności - nie dziwię się!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

śmierć jest przecinkiem

Dlaczego śmierć nie miałaby być piękna? Jest tak naturalna i powtarzalna. Jest elementem garderoby ciała, dlaczego więc nie zachwycać się nią jak broszką spiętą z istnieniem? Tylko nieprzywiązanie do tzw. życia to umożliwia, albo myślenie o nim (życiu) jak o perpetuum mobile w którym śmierć jest przecinkiem. Śmierć jest jak kwietna łąka pośród pożogi, bo bywa wybawieniem, ale głównie po prostu JEST.  I te refleksje pojawiły się po filmie " Civil war' który ma odzwierciedlać niepokoje zza oceanu dotyczące politycznych rozłamów i rewolucji, ale moją wrażliwość ukierunkował w inne rejony. Otóż bardziej zafascynowały mnie wewnętrzne procesy bohaterów, dziennikarzy którzy rejestrują aparatem trawioną wojną domową rzeczywistość. Dla nich śmierć jest kompanem, z którym się układasz lub wojujesz, a każdy z nich balansuje na tej linie na swój sposób. Bo zycie i śmierć są sobie takie bliskie jak bliźniacze rodzeństwo. Śmiało nazywam wojną cywilną również tą, którą toczymy wewnątrz. Kied...

karmienie duszy

  Wolę karmić duszę na łonie przyrody niż w świątynnych murach i jest mi z tego powodu niezwykle lekko.  Dokarmianie zwykle odbywa się na aluminiowych rumakach z wiatrem we włosach. Wieki temu popędzalibyśmy pewnie koniki po stepie, dziś sunęliśmy nadwiślańska trasą rowerową z Gorzowa do Okleśnej. Spory odcinek, bo 60 km tam i z powrotem, ale bardzo urokliwy i po płaskim :) W moim przypadku nigdy nie jest od do, bo we krwi mam kluczenie.  Tyle ciekawych miejsc po drodze. Dziwne strachy na wróble i inne ptasiory ubrane w białe kitle, albo pomarańczowe kapoki. Rzeczne zaułki, meandry, brzydkie kaczątka tuż przed transformacją, i te pozytywne kolory słoneczników, kukurydzy i różnej maści ziół. Cudnie!   Kiedy mijaliśmy rowerzystów bijących życiowe rekordy miałam ochotę napisać na asfalcie " Poczuj jak pachnie teraz powietrze". Ale co kto lubi...        

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.