Przejdź do głównej zawartości

around my head

Mam dziurę z tyłu głowy, przez którą wylatują wszystkie myśli. Co się pojawi wypada tamtym otworkiem, jakby natychmiast stawało się nieistotne jak zeszłoroczny snieg.
Dociera do mnie ile nieistotnych rzeczy zabiera czas, zamiast być - myślę, gdybam, projektuję.
Jedynie i prawdziwie obecna jest we mnie muzyka. Na tym polu rozbiłam obóz.

Godzina 21.54
leci Zero7



nic więcej ponad to, ze sie zapuszam ZAPUSZCZAM zapuszczam
bo...
chcę grzebieniem włosy czesać, a nie targać rękami

Komentarze

  1. jakkolwiek obrazoburczo to nie zabrzmi - pożycz dziurę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziura w głowie jest potrzebna. Żeby przewietrzyć się od czasu do czasu i nie wybuchnąć.

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja dziekuje za muzykę, u mnie tez ostatnio tylko dźwięki

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie taką "dziurą w głowie" przez którą przelatuje natłok informacji jest zapisywanie wszystkich pomysłów, myśli, rzeczy do zrobienia itp. w notatniku. To działa niezwykle oczyszczająco :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawie za miesiąc wiosna, dziura zarośnie, i będzie pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami warto otworzyc te dziure w glowie... wyrzucic... i dalej zyc...byc!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty też? Te dziury są jakieś zaraźliwe chyba...;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

śmierć jest przecinkiem

Dlaczego śmierć nie miałaby być piękna? Jest tak naturalna i powtarzalna. Jest elementem garderoby ciała, dlaczego więc nie zachwycać się nią jak broszką spiętą z istnieniem? Tylko nieprzywiązanie do tzw. życia to umożliwia, albo myślenie o nim (życiu) jak o perpetuum mobile w którym śmierć jest przecinkiem. Śmierć jest jak kwietna łąka pośród pożogi, bo bywa wybawieniem, ale głównie po prostu JEST.  I te refleksje pojawiły się po filmie " Civil war' który ma odzwierciedlać niepokoje zza oceanu dotyczące politycznych rozłamów i rewolucji, ale moją wrażliwość ukierunkował w inne rejony. Otóż bardziej zafascynowały mnie wewnętrzne procesy bohaterów, dziennikarzy którzy rejestrują aparatem trawioną wojną domową rzeczywistość. Dla nich śmierć jest kompanem, z którym się układasz lub wojujesz, a każdy z nich balansuje na tej linie na swój sposób. Bo zycie i śmierć są sobie takie bliskie jak bliźniacze rodzeństwo. Śmiało nazywam wojną cywilną również tą, którą toczymy wewnątrz. Kied...

karmienie duszy

  Wolę karmić duszę na łonie przyrody niż w świątynnych murach i jest mi z tego powodu niezwykle lekko.  Dokarmianie zwykle odbywa się na aluminiowych rumakach z wiatrem we włosach. Wieki temu popędzalibyśmy pewnie koniki po stepie, dziś sunęliśmy nadwiślańska trasą rowerową z Gorzowa do Okleśnej. Spory odcinek, bo 60 km tam i z powrotem, ale bardzo urokliwy i po płaskim :) W moim przypadku nigdy nie jest od do, bo we krwi mam kluczenie.  Tyle ciekawych miejsc po drodze. Dziwne strachy na wróble i inne ptasiory ubrane w białe kitle, albo pomarańczowe kapoki. Rzeczne zaułki, meandry, brzydkie kaczątka tuż przed transformacją, i te pozytywne kolory słoneczników, kukurydzy i różnej maści ziół. Cudnie!   Kiedy mijaliśmy rowerzystów bijących życiowe rekordy miałam ochotę napisać na asfalcie " Poczuj jak pachnie teraz powietrze". Ale co kto lubi...        

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.