Przejdź do głównej zawartości

PINA !!

Terpsychorę dziś wywyższę ponad inne muzy.
Padam na kolana przed Wimem Wendersem, a pokłony biję Pinie Bausch.
 Cały mój zachwyt składam na ołtarzu tańca.

świeżo po filmie "Pina"
To jest proszę Państwa ARCYDZIEŁO, które niewtajemniczonym odkryje niesamowitą choreografkę, tancerkę, reżyserkę.




TAŃCZCIE TAŃCZCIE INACZEJ BĘDZIECIE STRACENI....



Muzyki z tego filmu równiez nie wolno przegapić. Ja juz się o soundtrack staram, to mój must have:)

Komentarze

  1. Na stronach TOK FM można znależć cały program o Pinie Bausch, polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Robi wrażenie, to prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ;) mam na liście ten film... czeka na dobrą chwilę... i jakoś nie mogę się zdecydować ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam już jakiś czas temu i muzykę mam w pamięci po dziś dzień. :) Film pozostaje z nami na długo.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja jeszcze przed oglądaniem, a w głowie mam tylko jedno hasło, które powtarzało mi wielu zachłyśniętych tą produkcją: "dla takich filmów stworzono 3D". szkoda, że się już na tę opcję nie załapię.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

śmierć jest przecinkiem

Dlaczego śmierć nie miałaby być piękna? Jest tak naturalna i powtarzalna. Jest elementem garderoby ciała, dlaczego więc nie zachwycać się nią jak broszką spiętą z istnieniem? Tylko nieprzywiązanie do tzw. życia to umożliwia, albo myślenie o nim (życiu) jak o perpetuum mobile w którym śmierć jest przecinkiem. Śmierć jest jak kwietna łąka pośród pożogi, bo bywa wybawieniem, ale głównie po prostu JEST.  I te refleksje pojawiły się po filmie " Civil war' który ma odzwierciedlać niepokoje zza oceanu dotyczące politycznych rozłamów i rewolucji, ale moją wrażliwość ukierunkował w inne rejony. Otóż bardziej zafascynowały mnie wewnętrzne procesy bohaterów, dziennikarzy którzy rejestrują aparatem trawioną wojną domową rzeczywistość. Dla nich śmierć jest kompanem, z którym się układasz lub wojujesz, a każdy z nich balansuje na tej linie na swój sposób. Bo zycie i śmierć są sobie takie bliskie jak bliźniacze rodzeństwo. Śmiało nazywam wojną cywilną również tą, którą toczymy wewnątrz. Kied...

karmienie duszy

  Wolę karmić duszę na łonie przyrody niż w świątynnych murach i jest mi z tego powodu niezwykle lekko.  Dokarmianie zwykle odbywa się na aluminiowych rumakach z wiatrem we włosach. Wieki temu popędzalibyśmy pewnie koniki po stepie, dziś sunęliśmy nadwiślańska trasą rowerową z Gorzowa do Okleśnej. Spory odcinek, bo 60 km tam i z powrotem, ale bardzo urokliwy i po płaskim :) W moim przypadku nigdy nie jest od do, bo we krwi mam kluczenie.  Tyle ciekawych miejsc po drodze. Dziwne strachy na wróble i inne ptasiory ubrane w białe kitle, albo pomarańczowe kapoki. Rzeczne zaułki, meandry, brzydkie kaczątka tuż przed transformacją, i te pozytywne kolory słoneczników, kukurydzy i różnej maści ziół. Cudnie!   Kiedy mijaliśmy rowerzystów bijących życiowe rekordy miałam ochotę napisać na asfalcie " Poczuj jak pachnie teraz powietrze". Ale co kto lubi...        

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.