Przejdź do głównej zawartości

o tajemniczym zniknięciu i topolowych latawcach

Zapodziała mi się komórka, nie wiem gdzież ona i czuję sie nieswojo.
Niepokojące, jak to sie człowiek przykleja do kawałka plastiku.
Ja bez niego czuję się niepewnie, jestem niepełnosprawna i spowolniona, jakkolwiek okrutnie by to zabrzmiało. Z drugiej strony, równie mrocznej, miewam reakcje lękowe jak się odzywa i bądź tu człowieku normalny.
      Jak przez mgłę pamiętam czas, kiedy mieszkałam z rodzicami i siostrą i nie mieliśmy wcale telefonów, nawet stacjonarnego. Odwiedzało sie znajomych , rodzinę,  urzędy, nie bedąc pewnym, czy się kogoś zastanie w domu, czy sie sprawy pozałatwia. Wszystko robiło się na wyczucie, niepewnie...ale jakoś się żyło, bez żalu, bez większego stresu.
No tak przypomniało mi się, że tęsknimy bardziej za tym, czego spróbowalismy, spodobało sie, a potem  zostało odebrane, nie tęsknimy tak za rzeczami do których nie zdążyliśmy przywyknąć.
 Przyzwyczajenie jest drugą naturą, więc jestem prostym komórczakiem ;P
Pisząc to przypomniałam sobie, że wczoraj pedałowałam tu i tam i komórkę odnalazłam w rowerowej sakiewce na kierownicy... dzięki Św Antoni, albo dzięki hipokampie :)
Taka chwilowa deprywacja jest jednak dobra. Otrzeźwia i uczy czegoś o nas samych.

Pare rzeczy przydałoby się dziś pozapinać. Odebrać odnowione prawo jazdy, może odwiedzić babcię, umówić się na spotkanie w sprawie powrotu do pracy po wychowawczym, zaklepać wizytę u lekarza, zaktualizowac listę lektur w bibliotece.
Cały dzień by sie wywiązać z obowiazków i obietnic. Damy radę.
Słońca nie ma , deszczu też,  choć bura wata na sklepieniu.
Może nic nie spadnie i oby!

Za oknem fruwają puszki, bez obaw, nie aluminiowe ;P
To sie chyba nazywa babie lato? Topole podwórkowe weszły w okres rozrodczy. Wiatr bierze udział  w tej  orgii, a mnie się ciśnie na usta - wirujacy sex:)
 Juz niedługo parkowe alejki zmiękną przy krawężnikach.

Jak zwykle znalazłam fotograficzne nawiązanie do fazy kwitnienia i pierza pod nogami.


Babie lato i pyziak na polskich drózkach.
Zdjecia sprzed dwóch lat i początki nauki chodzenia.

Komentarze

  1. oj, to świeta prawda, jak bardzo uzależniliśmy się od telefonów komórkowych, każde zapodzianie, zagubienie sprzętu i od razu panika, co to będzie? a jak się coś stanie? a jak ktos obcy znajdzie moj telefon i bedzie dzwonił na mój koszt? obaw jest sporo. coż, takie życie, technologia daje nam coraz lepsze i wymyślniejsze gadżety a my stajemy sie ich niewolnikami. ja też nie lubie wychodzic z domu bez telefonu i czuję się nieswojo jak widzę, że bateria mi pada a jestem daleko od domu. co ciekawe, traz kiedy mamy telefony komórkowe, to pojawia sie oczekiwanie, ze osoba do ktorej chcemy zadzwonic na komórkę ma obowiązek ją odebrac a my nie przyjmujemy do wiadomosci, ze ona może nie chciec z nami rozmawiac z w danej chwili. poza tym jak już sie ma komórę to wypada się zapowiedziec z wizyta, a nie tak jak kiedys wpadać bez uprzedzenia... czasy sie zmieniły, pododnie jak savoir vivre i zachowania społeczne :) ach te telefony!

    metalowe puszki mówisz i wirujący seks? :D :P tylko uważaj, żeby nie dostać metalem w głowę :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Zagubiona komórka to horror naszych czasów:
    - a jak ktoś już przez nią rozmawia?
    - a jak są tam jakieś "wstydliwe" smsy lub fotki?
    - a jak ja odtworzę listę swoich zobowiązań bez kalendarza z komóry?
    itd...

    Sam tyle razy ją gubiłem, że hej!

    OdpowiedzUsuń
  3. święty hipokamp jest cudny! :D
    I jakżeż zasłużony.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Przesilenie zimowe

Niebawem przesilenie wiosenne, ale ja jeszcze o zimowym. Otóż netflix rzucił perłę przed wieprze, no może nie perłę, a uroczy bursztynek.  I tak "Przesilenie zimowe" zapisze się miłą pamiątką w moich szarych komórkach, ale też dwoma tekstami: "Każdy jako dziecko jest artystą, ale potem o tym zapomina." oraz "Zawsze podejrzewałem, że jesteś ucieleśnieniem raka prącia." Jeśli w tym momencie zaiskrzyło, to sami wiecie :)

Było sobie szycie

Nie myśleć za dużo o złych rzeczach. Złe rzeczy wiszą w powietrzu ale nie ściągać ich myślami, o nie!  Pilnować swoich myśli! Najgorzej, jeśli przydarza się rzecz zła i po niej aktywuje sie czarny magnes. Dziecko ma dwa szwy na głowie, bo się urwał hak na którym wisiała huśtawka...czarna huśtawka bleee... Skrzypią mi kolana znów (czy jedząc więcej żelków będę bardziej elastyczna? ;) Ogólnie nie daję się szarości, mam różową łopatkę do odkopywania skarbów. Dziś czekają mnie skarby czwartkowe.  Dobrego dnia wszystkim!

o duszy, dusznościach i innych wizjach 'hot summer'

Wierzę , że każdy w sobie nosi. Duszę Wiecznie młodą, gdyż teoretycznie dusza nie powinna się starzeć, bo nie tyczą się jej żadne parametry Ale, jest pewne ALE.  Ciało sie starzeje i dusza może sie starzeć wraz z nim, zależy czy jest silniejsza od ciała, czy słabsza. Często spotyka się młode dusze w starym ciele, stare dusze w młodym ciele, dlatego myślę że istnieje ścisła współzależność.  Rozprawialiśmy w pracy o starzeniu i kolega tak ładnie temat ujął ..."może po prostu nazwać to dorastaniem". Tak więc dorastamy całe życie do tego, by zmierzyć się z nieuniknionym. ....a może starość to tylko iluzja? Kiedy tak siedzę całymi dniami w pracy i nudzę się jak mops, układam ciche litanie do deszczu. Dziś burze, więc modlitwy zostały wysłuchane. Uff..nie wiecie ile sie trzeba czasem napocić żeby sie nie spocić.  Ile naklęczeć przy zakurzonych regałach  w intencji chłodu i cudownego wskrzeszenia klimy. Chyba dzięki temu ofiarowano nam wentylator....który mieli c...