Przejdź do głównej zawartości

o papierkowej robocie

Coś tam dłubię przedświątecznie....mam na mysli kartki z życzeniami.
Co prawda nie mam iście skrapkowego warsztatu pracy i tworzę coś w okolicach, ale głównym materiałem jest papier i serwetki więc poudaję , że skrapuję:)
Chciałam zrobić coś od siebie, własnym sumptem, z tego co akurat mam pod ręką.
powstrzymuje sie chwilowo od wiekszych zakupów, bo szkoda by materiały lezały później odłogiem jak się nie wciągnę i nie odnajdę w temacie.

...i tak czuje się jak młody chemik w laboratorium, niepewna ale i podekscytowana:)

Zastanawiam sie jeszcze jak ugryźć digi zestaw do skrapowania? Czy potrzebuje do tego photo shopu, czy pokrewnego programu? Chciałabym spróbowac takiej zabawy, ale z czym się to je?


tak poza tym....
wsiąkam w Wasze blogi jak w bibułę.
One są nieocenioną inspiracją i uczta dla zmysłów!!

Komentarze

  1. Zostaje Magdo na Twoim trawniku ,żeby posłuchać co piszczy w trawie , a pomysł zdjęcia z miską Genialny ! Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
  2. Inspiruj się, inspiruj, tez uwielbiam to robić;*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Przesilenie zimowe

Niebawem przesilenie wiosenne, ale ja jeszcze o zimowym. Otóż netflix rzucił perłę przed wieprze, no może nie perłę, a uroczy bursztynek.  I tak "Przesilenie zimowe" zapisze się miłą pamiątką w moich szarych komórkach, ale też dwoma tekstami: "Każdy jako dziecko jest artystą, ale potem o tym zapomina." oraz "Zawsze podejrzewałem, że jesteś ucieleśnieniem raka prącia." Jeśli w tym momencie zaiskrzyło, to sami wiecie :)

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.

Jak szyć i nie dać się chorobie

Od wczoraj na stole kuchennym (bo ja niestety nie mam własnego kącika pracy) stoi posuniety w latach łucznik, który przyjechał od tesciowej razem z najdroższymi niciami świata - szpulka 16 tysięcy;)  Oj tak, taką mam zachciankę by szyć, szyć pełna gębą;)  Juz wczoraj dziurawiłam papiery, ale wynik koslawy Ja to bym chciała rach ciach, idealnie za pierwszym razem...takie moje wolne żarty hehe  Zalegam z materiałem i to dosłownie;) Szmatek się nazbierało, a niektóre to prawdziwe mamuty. Babcia powyciagała z czeluści tapczanu mnóstwo skrawków, co to pamiętaja czasy kolorowych jarmarków w wykonaniu szczupłej Maryli R. Dawno nic nie rękoczyniłam, ale czuję że coś"mnie bierze"   Obecnie wziął mnie i trzyma jakiś opętańczy wirus z gatunku smarkatych, a moje dziecko uporczywie trzyma za gardło jakiś wirus z krainy chrypowców. Także chorujemy sobie juz dni kilka i na razie nie zanosi sie na czyste dźwieki, za to widzimy juz potrój...