Przejdź do głównej zawartości

dzień ciężkich westchnień

Mijającą doba wypełniona setkami bombardujących się wzajemnie myśli, coś a la burza mózgów tylko w wersji blue.
Problemy w gnieździe, ściślej na jego obrzeżach - w domu teściowej, w szufladzie -finanse, ale nie tylko.
Mama ostatnio szwankuje na zdrowiu, myślę, że jest to zmasowany atak kłębka nerwów (emocji, trosk i wątpliwości), który rośnie od momentu śmierci taty, pół roku temu.
Mama jest osobowością zasysającą. Nie potrafi dać ujścia emocjom, zamiata wszystko co nieprzyjemne do środka i pozwala sie temu wyjadać.
Nie jestem w stanie zmienić jej toku myslenia, ona tez zdaje się woli mysleć, że taka już jest i trudno, albo wcale o tym nie mysleć...
Współczuję jej, bo widze ze się męczy.




Trzeba jednak działać.
Modlę się o niezmącony umysł w trakcie podejmowania waznych decyzji, których w tym roku nie zabraknie.
L bardzo sie przejmuje..:(

Komentarze

  1. Dużo takich mam na świecie, wiesz??
    Moja tez taka jest, wszystkim się przejmuje, choć oczywiście twierdzi, że nie.

    Trzymam kciuki, by decyzje podjęły się same właściwe...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Przesilenie zimowe

Niebawem przesilenie wiosenne, ale ja jeszcze o zimowym. Otóż netflix rzucił perłę przed wieprze, no może nie perłę, a uroczy bursztynek.  I tak "Przesilenie zimowe" zapisze się miłą pamiątką w moich szarych komórkach, ale też dwoma tekstami: "Każdy jako dziecko jest artystą, ale potem o tym zapomina." oraz "Zawsze podejrzewałem, że jesteś ucieleśnieniem raka prącia." Jeśli w tym momencie zaiskrzyło, to sami wiecie :)

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.

Jak szyć i nie dać się chorobie

Od wczoraj na stole kuchennym (bo ja niestety nie mam własnego kącika pracy) stoi posuniety w latach łucznik, który przyjechał od tesciowej razem z najdroższymi niciami świata - szpulka 16 tysięcy;)  Oj tak, taką mam zachciankę by szyć, szyć pełna gębą;)  Juz wczoraj dziurawiłam papiery, ale wynik koslawy Ja to bym chciała rach ciach, idealnie za pierwszym razem...takie moje wolne żarty hehe  Zalegam z materiałem i to dosłownie;) Szmatek się nazbierało, a niektóre to prawdziwe mamuty. Babcia powyciagała z czeluści tapczanu mnóstwo skrawków, co to pamiętaja czasy kolorowych jarmarków w wykonaniu szczupłej Maryli R. Dawno nic nie rękoczyniłam, ale czuję że coś"mnie bierze"   Obecnie wziął mnie i trzyma jakiś opętańczy wirus z gatunku smarkatych, a moje dziecko uporczywie trzyma za gardło jakiś wirus z krainy chrypowców. Także chorujemy sobie juz dni kilka i na razie nie zanosi sie na czyste dźwieki, za to widzimy juz potrój...