Przejdź do głównej zawartości

własnie usłyszałam..

...że mój małż jest sceptycznie nastawiony do eksperymentów typu blogi i innej maści wynurzenia...dla niego - wynaturzenia chyba:)
cyt. z ostatniej chwili- ...A po co ci to?
poinformował mnie właśnie, że jego zdjęć mam nie umieszczać:( ...no dobra, spełnie życzenie, ale nie do końca:P. Jeżeli sie pojawi to postaram sie by w cieniu, albo mooocnej poświacie, albo w retuszu nie do poznania ;) ogólnie musze ograniczyc jego foto frekwencję na blogu :(

Więc??
Po co mi ten blog?

Ja myślę, że mam tendencje ekshibicjonistyczne (bosze , jaki dłuugi wyraz) i że ja zwyczajnie chcę żeby nas (mnie??:P) oglądano, komentowano i ustosunkowywano się (polski jest trudny;P )
Nawet prace magisterską o tym pisałam... " Ekshibicjonistyczne tendencje we współczesnej autoprezentacji" ..ha!, coś jest na rzeczy.
Każdy jest dla siebie pępkiem swiata, każdy jest skupiony na sobie, bo JEST.
Zdarzają się przypadki altruistów sensu stricte..chyba?.. bo ja się nie spotkałam z czystym i niezmąconym przez własne ego przypadkiem.

Niektórzy nie lubią wnikać w głąb siebie, ja lubię i czynie to ustawicznie z róznym skutkiem.
Lubie tez przypatrywac sie innym, szczególnie mojemu synkowi i odgadywać jego potencjał.
Czy potencjał jest uwarunkowany genetycznie, czy jest zdeterminowany przez wychowanie.
Nie wiem ... i to i to?

Oto nasz ukryty potencjał :

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przesilenie zimowe

Niebawem przesilenie wiosenne, ale ja jeszcze o zimowym. Otóż netflix rzucił perłę przed wieprze, no może nie perłę, a uroczy bursztynek.  I tak "Przesilenie zimowe" zapisze się miłą pamiątką w moich szarych komórkach, ale też dwoma tekstami: "Każdy jako dziecko jest artystą, ale potem o tym zapomina." oraz "Zawsze podejrzewałem, że jesteś ucieleśnieniem raka prącia." Jeśli w tym momencie zaiskrzyło, to sami wiecie :)

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.

Jak szyć i nie dać się chorobie

Od wczoraj na stole kuchennym (bo ja niestety nie mam własnego kącika pracy) stoi posuniety w latach łucznik, który przyjechał od tesciowej razem z najdroższymi niciami świata - szpulka 16 tysięcy;)  Oj tak, taką mam zachciankę by szyć, szyć pełna gębą;)  Juz wczoraj dziurawiłam papiery, ale wynik koslawy Ja to bym chciała rach ciach, idealnie za pierwszym razem...takie moje wolne żarty hehe  Zalegam z materiałem i to dosłownie;) Szmatek się nazbierało, a niektóre to prawdziwe mamuty. Babcia powyciagała z czeluści tapczanu mnóstwo skrawków, co to pamiętaja czasy kolorowych jarmarków w wykonaniu szczupłej Maryli R. Dawno nic nie rękoczyniłam, ale czuję że coś"mnie bierze"   Obecnie wziął mnie i trzyma jakiś opętańczy wirus z gatunku smarkatych, a moje dziecko uporczywie trzyma za gardło jakiś wirus z krainy chrypowców. Także chorujemy sobie juz dni kilka i na razie nie zanosi sie na czyste dźwieki, za to widzimy juz potrój...