poniedziałek, 10 października 2016

a ja wolę brzydala...



Odkąd pamiętam nieokrzesane i dziwaczne było ciekawsze. Pewnie dlatego idąc z muzycznym i nie tylko, prądem zawijam często do nieobleganych ludzkim ciałem, cichych zatoczek, gdzie nieraz kryje się więcej życia niż na udostępnianych wszystkim plażach. Zawsze bardziej interesujacy wydawali mi się mężczyźni nie przystojni, a właśnie 'interesujący', czytaj ze skazą. Blizna, krzywy nos, nietypowy kształt mózgoczaszki jako naturalne wiano, to jest to. Ci spod skalpela mnie bawią i straszą, choć w dalszym ciągu dość rzadko.
Alex Cameron mimo mojego skrzywienia nie podoba mi się wizualnie, to jednak co robi, jak śpiewa, jak gra...siebie, nie siebie...intryguje mnie i każe czekać na ciąg dalszy.


środa, 1 czerwca 2016

:)

Nie sądziłam, że to kiedyś napiszę, ale ten album jest naprawdę dobry. Nie ma tu 'brzydkiej', byle jakiej piosenki.
Cokolwiek mam do zarzucenia jej scenicznemu image'owi, to muzycznie wymiata.
Kurde, ja słucham Beyonce?!



wtorek, 24 maja 2016

maj, haj, helloł!

W maju jak w raju, szczególnie kiedy ma się 3 dni wolnego pod rząd i można pić gin z tonikiem. Mama nie widzi, mąż smakuje nowe gatunki piw więc patrzy pobłażliwie jako i ja powinnam, no bosko. Maj jest też miesiącem odświętnym, patronuje wielu okazjom. Dziś mamy na przykład Europejski Dzień Parków Narodowych, a wczoraj był mój dzień - czyli światowy dzień żółwia - istoty powolnej, ale oby długowiecznej. Wiadomo, za dni parę będziemy wielbić mamy, tudzież pójdzie nam jak z płatka odzieranie brzozy z gałązek i śpiewanie ludziom w oknach.
 Kilka dni temu, nieświadoma Dnia Różnorodności Biologicznej spędzałam czas nad Balatonem, lokalnym zbiornikiem wodnym, dokarmiając kaczki, wsłuchując w godowe hity ptasiego radia i głaszcząc pełne nadziei na zmiany gąsienice (naiwnie nazwałam to uroczym zbiegiem okolicznosci) I co dalej.... otóż wśród wszelkiej maści obchodów dnia chirurga, farmaceuty, samorządu terytorialnego, kosmosu i mleka, piwowara i ptaków wędrownych nawinęła się nazwa, która mnie zaintrygowała, jeśli nie wprawiła w zdumienie.  Otóż juz dwa albo i trzy razy obchodziliśmy dzień zimnych ogrodników! Jak to zimnych i dlaczego?Przepraszam, ale mnie to zastanawia. Czy zimni, to znaczy ci których wdzięczna matka ziemia, którą tak plewili i oskubywali z chwastów, w końcu przyjęła na wieczny odpoczynek? Czy zimni, bo lubią z przerębla prosto na grządkę, a może byłam blisko celując w niegodziwych i nieczułych, którzy plewią z poczucia obowiązku, plując sobie w brodę, że mają taki fach w brudnych rękach, a mogli przecież sie spełniać jako leśniczy, albo bezmyślni myśliwi?
Wujek google jak zwykle mnie sprowadził na ziemię i to świętą, bo chodzi o Pankracego, Bonifacego i Serwacego co nas próbują chłodno przyjąć. Czasem zastępuje ich zimna Zośka, tez ponoć pobożna choć zimna i złowróżbna dla rolników.
 No i wszystko jasne, a jak kto chce wiecej to zapraszam na strone parafialną - http://www.parafia-bolechowo.pl/index.php?q=5&id_akt=110&page=

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

zamiast hejże lub na pohybel mamy gdyby

Łona to do tej pory jedyny raper, którego tekstów potrafię słuchać. Nie mam cierpliwości do wyławiania przesłania wśród niecenzuralnych przecinków. Przekleństwa w piosenkach, ten niby manifest wolności, uważam za niedorobiony i prostacki.  Nie mam na wszystko wyjebane (jak śpiewa dyszkantem Tede;), dla mnie wiele rzeczy sie liczy, w tym i słowo. Wystarczy, że werbalny syf wykręca mnie w autobusach.
 Trzeba mi sensownej treści w parze z przyjemną melodią, a tu mamy 2 w 1.

gdzie tak pięknie potrafią przypuszczać?:)


sobota, 16 kwietnia 2016

...

Czym jest dla was , rodziców czy nie rodziców, nauka religii  w szkole? Moje dziecko z częstotliwością zdartej płyty każe sie wypisać z zajęć prowadzonych przez pania katechetkę. Na jego poziomie swiadomosci bóg nie istnieje. Nawet nasze wieczorne 'wanienne' rozmowy metafizyczne nie przekonują go do istnienia bytu nadprzyrodzonego . Nie mam zamiaru go przekabacać, wmawiać na siłę ze istnieje COŚ a priori. To nie ma sensu i moim zdaniem jest czystą indoktrynacją. Przyjdzie, być może czas, że juz jako dorosły (albo z dostatecznie ukształtowaną świadomością) przyjmie , bądź nie, istnienie rzeczy nadprzyrodzonych. Ja uważam, że duch jest ponad ciałem i sprawuje nad nim władzę, tym samym przyznaje się do wiary w istnienie wyższej inteligencji która kształtuje materię. ( tak to sobie mniej wiecej wyobrażam)
 Uważam jednak, że religia w podstawówkach to wyłącznie przysposobienie do życia w kościele, nic innego. Nie ma to absolutnie związku z wymiarem duchowym. Czy kolorowanie Chrystusa kredkami i rozwiązywanie rebusów religijnych, tudzież dukanie modlitw wyuczonych na pamięć ma jakikolwiek związek ze sferą duchową. Bynajmniej, to przychodzi (bądź nie) później.
W mojej rodzinie hołduje sie raz przyjętym prawdom wiary, bez krytycyzmu, bez uprzedzeń. Byłam wychowywana w posłuszeństwie, kiedy pojawiły sie z mojej strony wątpliwosci i pytania, zaczęłam być postrzegana jako leniwa (bo przestałam latać na msze), a nie samodzielnie myśląca i krytyczna. Obecnie, jako czarna owca wybielam się dla świętego spokoju. Żyjemy z dala od kościoła, ale dla świętego spokoju (na łonie rodziny) pchamy dziecko do katolickiego stada. Nasze dziecko nie chce chodzić na religię, nie chce iść do komunii.
Fasada opada, a kultywowana przez rodziców powierzchowność rozpryskuje się o kształtującą się osobowość. Dziecko nas obnażyło, z drugiej strony fajnie, że jest refleksyjne i poddaje różne rzeczy ocenie, bo o to nam głównie chodziło.

zmartwychwstanie wszystkich świętych

 Dziewczyny z All Saints sa w przybliżeniu w moim wieku. Nieźle się trzymaja i nagrały nową płytę, po 10 latach? Promują ja utworem 'one strike', który bardzo mi się podoba. Posłuchajcie.



piątek, 1 kwietnia 2016

coś na zawsze

Ale będzie ze mnie dziarska dziewucha, mówię wam. Zamierzam sie pokolorować, nie pytajcie po co, dlaczego, nie zadawajcie pytań, gdyż nie znam odpowiedzi.
 Chyba mnie pogięło, bo mój tzw. próg bólowy (jak zwał tak zwał) jest bliski zeru. Co więcej, jak widzę igłę, bądź jakiekolwiek oprzyrządowania gabinetowe (ginekolog, dentysta, okulista) to doświadczam znaczącego spadku ciśnienia, na co mój dziadzio-ginekolog kiedyś odpowiedział - Po raz pierwszy mi sie zdarza, żeby kobieta mdlała na mój widok.
 I ja chcę drugie dziecko rodzić, siebie pytam??!! Inna sprawa, że już mi mąż nie zrobi, gdyż uważa, że sie wkręcam w coś do czego nie jestem  w 100% przekonana. ( o wkręcaniu będzie zaraz mowa )
 Wracając do meritum, z tatuażem będzie jak z kotem. Kot mi łaził po głowie długi czas i w końcu go mam, albowiem za bardzo się wkręciłam w temat kociąt. Z wkręcaniem się w cokolwiek, jest u mnie tak, że nawet jak mi przejdzie entuzjazm, robię to dla (swojego) świętego spokoju, czas nie gra znaczącej roli.
Pierwszy naskórnik będzie subtelny, gdyż wypinając się na wieszcza będę mierzyć zamiar podług sił. No i chcę coś naprawdę ładnego, żadne tam syreny, czachulce, dzieci podobne do starców, flower bomby.... choć zamierzam pójść w ogrodnictwo, ewentualnie dyskretną faunę. Cały czas szukam, zbieram i wybieram, przygladam i porównuję. To nie może byc wpadka, dlatego wykonawca tez musi byc z prawdziwego zdarzenia. Może ktoś polecić jakieś studio, najlepiej na Śląsku?
 Minimalizm przede wszystkim
https://www.instagram.com/explore/tags/minimalistictattoo/

albo cos w tym stylu

 https://www.facebook.com/jakubnowicztattoo/










piątek, 25 marca 2016

music mister people

Nowy album Brodki zbliża się mistrzowskim stępem co zapowiada singiel - "horses"...z gracją, powoli i charyzmatycznie.
 Zawsze uważałam, że dziewczyna ma talent, głos, pomysły i klasę we wszystkim co robi.
 Kiedy zobaczyłam filmowe zalążki tworzącej się muzyki było wiadomo - nie będzie grandy i będzie inaczej.
Na pewno mało elektronicznie. Muzyka pozbawiona ozdobników z syntezatora będzie bronić się orężem klasycznego instrumentarium tj. gitar, perkusji...  organów kościelnych! Zapowiada sie minimalizm doprowadzony do perfekcji.
Zaangażowanie Stelli Mozgawy, perkusistki z Warpaint to dla mnie subtelny znak w jakim kierunku będzie podążał muzyczny materiał. Dziewczyny z Warpaint mają rozpoznawalne, misternie tkane rockowe brzmienie ubrane w poetyckie wizje i obrazy. Monika dodatkowo podkreśla: Czułam dużą presję, że piosenka musi posiadać tekst, a miałam wrażenie, że już tyle o sobie powiedziałam za pośrednictwem tej muzyki, że słowa są niepotrzebne.

Brodka to już Broda, wyczesana,  z długim okresem wylęgania, ale absolutnie nie zapuszczona.
Dojrzała,a może po prostu dojrzalsza. Mam nadzieję, że odbiorcy też do niej dorośli.


środa, 9 marca 2016

gAastronomia czyli kosmiczny porządek na latajacym talerzu

Wertuję "jaglany detoks" pogryzając bułkę z serem. Czytam, że to źle dobrana para, więc po przetrawieniu tych treści  biegnę do lodówki po bielucha. Podobno bez konserwantów, ale nie badałam pod mikroskopem. Żeby było 'korzystniej' dodaję kopiastą łyżeczkę cynamonu, mmm, pychota . Skoro tak zdrowo, nie zaszkodzi bieluch na bis i w ten oto sposób, uzupełniam niedobory białka jego podwójną porcją z mieloną korą i kilkoma... eee kilkunastoma ziarenkami cukru... brązowego, mało słodko, ale mam jeszcze miód z wakacji, nie zaszkodzi.
 Tak mniej więcej prezentuje się moja twarz od kuchni. Jest to oblicze pastelowe, w wersji light. Bułka z serem może mieć (i miewa) więcej warstw np. majonezowo cebulowo sałatowo polędwiczkowo rzodkiewkowych (kolejność przypadkowa). Kiedy warstwy zjeżdżają kolejką wąskojelitową, dopieszczam żołądek sałatką z rukoli, prażonych pestek dyni i żurawiny
Metoda 'na miksera' wywołuje różnorodne wydzielanie i stany wewnętrzne. Reklamowa rozkosz smaku wzbudza chwilową euforię, niestety na tym dzień się nie kończy. Wieczory są smutne, bo jest dobrze do przesady. Przesada odzwierciedla w lustrze łazienkowym owszem - lśniący włos, zdrową cerę...ale i przewlekły lipidus oponiensis w okolicy pępka oraz efekt motyla na plecach.
 Z dość obfitej klatki piersiowej wyrywa sie niemy krzyk, który każe wyprowadzić ciało na wybieg (nie mylić z czerwonym dywanem) i słuchać licznych schodakowskich przeklinających windy i kanapy.
Cóż, poranek to cud kolejnych narodzin, pojawiają się faceci w czerni, machają przed oczami śmiesznym czymś, które robi pstryk i zapominam, że pasztetowa ma brzydki kolor i czekolada też.
Widzę w tym ingerencję sił nadprzyrodzonych i niezrozumiały kosmiczny porządek....znalazłam sie w epicentrum czarnej dziury, która pochłonie wszystko, łącznie z wyrzutami sumienia.