muzyka

niedziela, 20 grudnia 2015

krótka historia czasu sprzątania



Bardzo krótka, bo w tej materii nie przynudzam. Idą sobie święta, choinka odziana, świeczki zapachowe gotowe do odpalenia, gadżety parapetowo-półkowe wygrzebane z czeluści.
 Wątek poboczny to okna, podłogi i obcy pod łóżkiem, bo naprawdę strach się bać co tam wyewoluowało.
 W tymże grudniu chce mi się przede wszystkim piec, tyle że mam problem, bo piekarnik dogorywa i lubi sobie znienacka gasnąć. Moja nadzieja nie gaśnie, więc jak coś piekę (bardzo rzadko) to klęczę przed nagrzaną szybą z wykałaczką i odliczam do cichego stuk, by ponownie wskrzesić ogień, i tak razy naście.  Cierpliwość to pierwszy stopień do bezglutenowego keksu z suszona śliwką. Przyjemniej posiedzieć przy nagrzanym piecu w kuchni, niż snuć się jak zombie po galerii handlowej i mieć deja vu w każdym sklepie.
Taka herbata przytrafiła mi się pewnego ranka.





3 komentarze:

  1. Pamiętam mój sernik w takim piekarniku. Chyba wyszła z tego legumina, ale też było miło i smacznie :) herbata...pulsująca :) miej piękny czas

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownych Świąt Magdo:-) Obejmuję

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy takim piecu, to jak przy kominku - jeszcze fotel bujany, książka... ;) Herbata z wyrazami miłości - ciekawe kto parzył:) A kawałek Coldplay nucę pod nosem, oj nucę... .Wspaniałości dla Was!

    OdpowiedzUsuń