Przejdź do głównej zawartości

oya

Oya - bogini wiatru, błyskawic, gwałtownych sztormów, zawiadowca życia i śmierci, piastunka cmentarzy. Emanacja orishy - duchowych istot będących przejawem najwyższego bóstwa.W kulturze i religii Joruba orisha to często ludzie, którzy wsławieni wyjątkowymi czynami przemienili się po śmierci w bogów.


Nawet jeśli widzę piękne krajobrazy i doświadczam wzruszeń, a ciebie nie ma przy mnie, nic nie ma znaczenia. Nic mnie nie cieszy. Tęsknię, a moja tęsknota równa się pragnieniu śmierci. Nie ma ciebie więc wszystko nie istnieje. Żyję na cmentarzu życia, na granicy między światami.
Snuję się niby żywa, a jednocześnie martwa i nieobecna.

Take me Oya...




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przesilenie zimowe

Niebawem przesilenie wiosenne, ale ja jeszcze o zimowym. Otóż netflix rzucił perłę przed wieprze, no może nie perłę, a uroczy bursztynek.  I tak "Przesilenie zimowe" zapisze się miłą pamiątką w moich szarych komórkach, ale też dwoma tekstami: "Każdy jako dziecko jest artystą, ale potem o tym zapomina." oraz "Zawsze podejrzewałem, że jesteś ucieleśnieniem raka prącia." Jeśli w tym momencie zaiskrzyło, to sami wiecie :)

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.

Jak szyć i nie dać się chorobie

Od wczoraj na stole kuchennym (bo ja niestety nie mam własnego kącika pracy) stoi posuniety w latach łucznik, który przyjechał od tesciowej razem z najdroższymi niciami świata - szpulka 16 tysięcy;)  Oj tak, taką mam zachciankę by szyć, szyć pełna gębą;)  Juz wczoraj dziurawiłam papiery, ale wynik koslawy Ja to bym chciała rach ciach, idealnie za pierwszym razem...takie moje wolne żarty hehe  Zalegam z materiałem i to dosłownie;) Szmatek się nazbierało, a niektóre to prawdziwe mamuty. Babcia powyciagała z czeluści tapczanu mnóstwo skrawków, co to pamiętaja czasy kolorowych jarmarków w wykonaniu szczupłej Maryli R. Dawno nic nie rękoczyniłam, ale czuję że coś"mnie bierze"   Obecnie wziął mnie i trzyma jakiś opętańczy wirus z gatunku smarkatych, a moje dziecko uporczywie trzyma za gardło jakiś wirus z krainy chrypowców. Także chorujemy sobie juz dni kilka i na razie nie zanosi sie na czyste dźwieki, za to widzimy juz potrój...