Przejdź do głównej zawartości

Akua matata!

Jak hip hopu nie słucham tak z tymi dziewczynami wyczyniam nocny taniec kangurów.
 Bujająca ta Akua Naru...taki soulowy aerobik z uśmiechem na ustach :)

muzyka rządzi, litera pisana aktualnie nie






Kiedy się tak odbijałam przy załączonych obrazkach, klik, zaskoczył w pamięci hicior osobistych lat licealnych.
 Zawsze i wszędzie przy tym zatańczę!!

Ladies and gentleman, as you know we have something special down here at Birdland this evening...a recording...

Komentarze

  1. Do tych pierwszych trzeba umieć tańczyć tyłem :))

    OdpowiedzUsuń
  2. no to dzielimy osobisty hicior! :D joł joł joł! Bujam się!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo trzeba mieć powera! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. NA muzykę trzeba mieć serce, uszy i głowę otwartą. Ja mam... ze wszystkich stron. Chłonę nowości jak gąbka. I czasem je zostawiam, czasem wyrzucam z hukiem. Ale nie wyobrażam sobie życia w ciszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. muzyka otwiera ...na nowe projekcje ;) stymuluje tak jak inne rzeczy ;))))uwielbiam!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

śmierć jest przecinkiem

Dlaczego śmierć nie miałaby być piękna? Jest tak naturalna i powtarzalna. Jest elementem garderoby ciała, dlaczego więc nie zachwycać się nią jak broszką spiętą z istnieniem? Tylko nieprzywiązanie do tzw. życia to umożliwia, albo myślenie o nim (życiu) jak o perpetuum mobile w którym śmierć jest przecinkiem. Śmierć jest jak kwietna łąka pośród pożogi, bo bywa wybawieniem, ale głównie po prostu JEST.  I te refleksje pojawiły się po filmie " Civil war' który ma odzwierciedlać niepokoje zza oceanu dotyczące politycznych rozłamów i rewolucji, ale moją wrażliwość ukierunkował w inne rejony. Otóż bardziej zafascynowały mnie wewnętrzne procesy bohaterów, dziennikarzy którzy rejestrują aparatem trawioną wojną domową rzeczywistość. Dla nich śmierć jest kompanem, z którym się układasz lub wojujesz, a każdy z nich balansuje na tej linie na swój sposób. Bo zycie i śmierć są sobie takie bliskie jak bliźniacze rodzeństwo. Śmiało nazywam wojną cywilną również tą, którą toczymy wewnątrz. Kied...

karmienie duszy

  Wolę karmić duszę na łonie przyrody niż w świątynnych murach i jest mi z tego powodu niezwykle lekko.  Dokarmianie zwykle odbywa się na aluminiowych rumakach z wiatrem we włosach. Wieki temu popędzalibyśmy pewnie koniki po stepie, dziś sunęliśmy nadwiślańska trasą rowerową z Gorzowa do Okleśnej. Spory odcinek, bo 60 km tam i z powrotem, ale bardzo urokliwy i po płaskim :) W moim przypadku nigdy nie jest od do, bo we krwi mam kluczenie.  Tyle ciekawych miejsc po drodze. Dziwne strachy na wróble i inne ptasiory ubrane w białe kitle, albo pomarańczowe kapoki. Rzeczne zaułki, meandry, brzydkie kaczątka tuż przed transformacją, i te pozytywne kolory słoneczników, kukurydzy i różnej maści ziół. Cudnie!   Kiedy mijaliśmy rowerzystów bijących życiowe rekordy miałam ochotę napisać na asfalcie " Poczuj jak pachnie teraz powietrze". Ale co kto lubi...        

Rzecz o zaufaniu w połączeniu ( czyli) nie musisz się tego uczyć w szkole, doświadczenie jest nauką powszednią.