Przejdź do głównej zawartości

Nim bóg stworzył kobietę

Lucy kołysze się na gałęzi wachlując stopą wilgotne powietrze sawanny.  Ziemię wymasował nocą deszcz i okolica w całym bezkresie paruje, unosząc nad równiną tumany zapachów.
 Lucy parska, jej szerokie nozdrza łaskocze miodowy zapach akacji. Dłużej zatrzymuje wzrok na pomarańczowej plamie wspinającej się niespiesznie po tasiemkach chmur. Stroszy bezrozumnie brwi, przechyla głowę. Wzbierająca fala energii płynie ku niej od słońca, lecz miliardy wyładowań w mózgu nie potrafią jeszcze udźwignąć gwiezdnej abstrakcji. Ciężar wrażeń opisuje dreszcz, dźwigając włosy Lucy i pieczętując odwieczny kontakt ze źródłem.
Życie pulsuje i tłoczy krew, znaczenie jeszcze się nie narodziło, piękno świata pozostaje nieopisane.
     Pod pachą pojawia się małe futerko o dużych oczach i prostych, mocnych zębach. Lucy czochra dziecko. Może jej? Piętro drzewa zajmują wybudzające się samice i ich młode, z dołu słychać pohukiwania i plaski nóg w mulistej ziemi. Wyżsi o głowę strażnicy uzgadniają wymachami, kto dziś prowadzi do wodopoju.
   Małpi atleci nie są w komplecie, jeden z nich odgrywa na uboczu nietypową rolę. Przebiera w stercie śliskich owoców zagrzebanych w źdźbłach i gałązkach. Pierwszy hominidalny romantyk, który napady dzikości tymczasowo zamienił w subtelne ruchy zalotnika i darczyńcy. Patrzy na Lucy, a ona wyczuwa co się święci, jej sutki stają dęba, bynajmniej od kąsania małych ząbków łapczywie ssących mleko.
Polecenia instynktu mają swój zapach, natura wybija rytm, w powietrzu wisi nowe życie.  Być może za niedługo spadnie i będzie pęcznieć w jej kokosowym łonie, a miąższ ewolucji, w każdej kolejnej warstwie, będzie zawierał mikroskopijną zmianę.
   Nadeszła pora. Samice zabierają na plecy szczerzące się potomstwo i ześlizgują w dół. Lucy rusza wyprostowana za rodziną. Woda w rzece wezbrała ...


   Rankiem, 30 listopada 1974 roku Johansona i Tom Gray wyjeżdżają swoim pickupem na miejsce wykopalisk w Hadarze (Etiopia) Chcą jeszcze raz rozejrzeć się na stanowisku nr.162.
Prace trącą rutyną, bo ich koledzy po fachu przesiali ów kawałek ziemi do cna, nie zostawiając nawet ziarenka tajemnicy. Pani Gray ziewa przeciągle i szarpie męża za rękaw, wtem jej wzrok zatrzymuje się na czymś wystającym z ziemi, co przypomina kość hominida. Parę stóp dalej leży kolejny, na prawo jeszcze trzy, z lewej następna kosteczka. Badacze omal nie posikali się z wrażenia, chociaż brak dokładnych danych na ten temat ;). Tego samego dnia, wieczorem, ekipa antropopaleontologów, blada z przejęcia i rozedrgana hektolitrami kawy, snuje domysły, gada i analizuje...w radiu leci "Lucy in the sky with diamonds" Beatlesów.
 Niedługo później dokonuje się wiekopomne odkrycie. Na podstawie skatalogowanego w 40 % szkieletu, oczom potomnych ujawnia się przedstawicielka gatunku -Australopitekus Afarensis, żyjąca w tych okolicach ok 3,4 mln lat temu. Imię wyśpiewały jej żuki:)

(zdjęcie z sieci)

O Lucy! Nazwali cię wtedy "pramatką ludzkości", choć teraz wycofują się rakiem.
Gdybyś wiedziała, prakobieto, jaką jesteś antropologiczną gwiazdą!

W hołdzie rodzajowi żeńskiemu :)

Komentarze

  1. :)
    Jestem dumna z faktu należenia do rodzaju żeńskiego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ fajnie napisane! Też bym tak chciał umieć :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Przesilenie zimowe

Niebawem przesilenie wiosenne, ale ja jeszcze o zimowym. Otóż netflix rzucił perłę przed wieprze, no może nie perłę, a uroczy bursztynek.  I tak "Przesilenie zimowe" zapisze się miłą pamiątką w moich szarych komórkach, ale też dwoma tekstami: "Każdy jako dziecko jest artystą, ale potem o tym zapomina." oraz "Zawsze podejrzewałem, że jesteś ucieleśnieniem raka prącia." Jeśli w tym momencie zaiskrzyło, to sami wiecie :)

Było sobie szycie

Nie myśleć za dużo o złych rzeczach. Złe rzeczy wiszą w powietrzu ale nie ściągać ich myślami, o nie!  Pilnować swoich myśli! Najgorzej, jeśli przydarza się rzecz zła i po niej aktywuje sie czarny magnes. Dziecko ma dwa szwy na głowie, bo się urwał hak na którym wisiała huśtawka...czarna huśtawka bleee... Skrzypią mi kolana znów (czy jedząc więcej żelków będę bardziej elastyczna? ;) Ogólnie nie daję się szarości, mam różową łopatkę do odkopywania skarbów. Dziś czekają mnie skarby czwartkowe.  Dobrego dnia wszystkim!

o duszy, dusznościach i innych wizjach 'hot summer'

Wierzę , że każdy w sobie nosi. Duszę Wiecznie młodą, gdyż teoretycznie dusza nie powinna się starzeć, bo nie tyczą się jej żadne parametry Ale, jest pewne ALE.  Ciało sie starzeje i dusza może sie starzeć wraz z nim, zależy czy jest silniejsza od ciała, czy słabsza. Często spotyka się młode dusze w starym ciele, stare dusze w młodym ciele, dlatego myślę że istnieje ścisła współzależność.  Rozprawialiśmy w pracy o starzeniu i kolega tak ładnie temat ujął ..."może po prostu nazwać to dorastaniem". Tak więc dorastamy całe życie do tego, by zmierzyć się z nieuniknionym. ....a może starość to tylko iluzja? Kiedy tak siedzę całymi dniami w pracy i nudzę się jak mops, układam ciche litanie do deszczu. Dziś burze, więc modlitwy zostały wysłuchane. Uff..nie wiecie ile sie trzeba czasem napocić żeby sie nie spocić.  Ile naklęczeć przy zakurzonych regałach  w intencji chłodu i cudownego wskrzeszenia klimy. Chyba dzięki temu ofiarowano nam wentylator....który mieli c...