sobota, 30 grudnia 2017

jest czas...

o bosz
Long time ago there was a woman who cared for her blog ;)

Sporo się zmieniło od czerwca. Zmieniła się forma pracy. Siedzę w domu, ale nie, że nic nie robię. Robię. Siedzę w papierach, ale nie rozliczam się z nich, a raczej sklejam. Sporo też u mnie guzików, filcu, drewnianych skrzynek, serwetek do decoupage.
 Nie narzekam, choc marudzę.
 To nowość jest, żeby pracować z domu, w domu. Nie dojeżdżać.
 W sumie zadziało się to, o czym często w do siebie w myślach powtarzałam.
To nic , że moje mieszkanie wygląda jak magazyn, pełne kartonów, stołów zapełnionych po brzegi.
 Szkolę się, uczę się nowej roli. Staram się.
Jeśli ktoś ma ochotę może zajrzeć na fejsbuka, wklepać czas na diy i będzie wiedział...co w trawie skrzypi ;)
 Mimo specyfiki pracy nie zaniedbuję się (staram przynajmniej) muzycznie i filmowo. Więc czas na recenzje i refleksje tez mam nadzieję znaleźć. Może obudzę ten blog, uruchomię znów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz