środa, 21 czerwca 2017

czasem...

Wierzę w życie przed śmiercią, przeczytałam takie motto na jednym z blogów.
Chociaż ufam, że jest jeszcze jakieś 'po', to tez nie czekam aż doczesne 'teraz' się skończy i będę mogła szybować w obłokach wolna od trosk etc. Jesli moge coś od siebie dodać, na pewno nie bedzie miało 'to po'  koloru niebieskiego nieba i lekkości motyla, raczej na powrót będę stąpać po ziemi;)
Od różnych ludzi słyszy sie różne kwestie życiowe. Kwestie wypowiadane jak mantry. Od mojego męża na przykład często słyszę że" wszystko jest idealne" albo "wszystko sie układa'. Pokrzepiające i w ułamku sekundy również moje. Czasem mam ten boski przebłysk, że jest dobrze jak jest, a czasem pękam i mam dość. Czasem zastanawiam sie jak by tu żyć, żeby sie tego życia nachapać, nasycić, nażyć. Być tam i siam, zobaczyc, dotknąć, przebyć, poczuć, uwaga! ...nie mając przy tym pieniędzy, odwagi, potrzeby przezywania szalonych przygód, nie mając za bardzo możliwości skruszenia betonu rutyny.
Można?


3 komentarze:

  1. To właśnie nazywa się życie:-) Raz chcesz tego, raz czego innego. Zawsze tego, czego akurat nie możesz mieć. Jak już możesz to się okazuje, że wcale tak bardzo tego nie chcesz. :-0

    OdpowiedzUsuń