sobota, 25 lutego 2012

...

Iza napisała że świat jest wibracją, a ja znalazłam coś tak niepospolicie dźwięcznego, że pozostaję w niemym zachwycie, w ciszy, by jeszcze jakieś echo pobrzmiało w środku




Eivor wydobywa z siebie głos po częsci wykorzystujac technikę śpiewu alikwotowego (gardłowego) Zmiana kształtu jamy ustnej, krtani, gardła zmienia fale dźwiękową głosu i wydobywa pozornie więcej niz jedną wysokość w tym samym czasie.

Śpiew gardłowy należy do spiewu archaicznego i czasem bywa mylony ze śpiewem białym (śpiewokrzykiem) Wiecej szczegółów na wiki http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Apiew_alikwotowy

wieczór

- Mamusiu, ty mój babosku...
... woła pocieszyciel.

Ten nieświadomy przekręt słowny zastanowił mnie dnia pewnego.
 Czy nie trafia w sedno?
 Słodkie przejęzyczenie na określeni kobiety, która nieporadnie ogarnia rzeczywistość, bliższą i dalszą.
jestem babo-skiem

W pracy staram się BYĆ.

Tak sobie i innym - BĘDĄC - zauważam poprawę w postrzeganiu i akceptowaniu własnego miejsca. Trybiku, bo trybiku, ale nawet mi dobrze w tej machinie firmowych układów. Odnajduję SIEBIE w świecie z którym do końca się nie utożsamiam.
Cierpliwość! Zawsze byłam z nią na bakier, a ostatnio poszerza się granica mojej tolerancji na upierdliwość i roszczeniowość.
Jesteśmy zwykle dla siebie pępkiem świata i ok, niech będzie. Będę przez tę chwilę traktować każdego jakby tym pępkiem był, bo fajnie czasem spojrzeć z perspektywy cudzego, nie swojego pępka :)


Czytelniczo jestem w Indiach.
Jak dobrze, że tylko oczami po tekście, bo uwierzcie, po obecnej lekturze "Lalki w ogniu" Pauliny Wilk, nie dam się tam zaciągnąć za żadne skarby świata.
Czyta się bardzo szybko i interesujaco, ale to o czym się czyta, skutecznie zniecheca do wojaży w tamte strony (przynajmniej mnie)
Autorka prowadzi ścieżkami kraju tak wielkich kontrastów i szokujacych obyczajów, że ręce opadają.
Boże, dziekuje Ci za ubikacje i bieżącą wodę. Kranie, będę cie odtąd systematycznie czyscic proszkiem, wanno, uwielbiam twój kształt. amen.
Jakkolwiek mocna to lektura, tym niemniej fajnym językiem pisana i o dużej wartości merytorycznej. Polecam!


Miłego wieczoru i udanej niedzieli!

niedziela, 19 lutego 2012

kim nie chcę być

Gdybym od tej pory porzuciła własną inicjatywę, gdyby życie popychało mnie odtąd jak małą dmuchawkę, co by się ze mną stało?
Może tak sie dzieje od niemal trzech dziesięcioleci i tylko wybiła chwila podsumowania? Bo ile to razy brałam ster w swoje ręce, do pięciu odlicz?
Pływam w formalinie, zakonserwowałam swój stan teraźniejszy, nie chce mi sie szukać, odkrywać, spełniać. Chyba nie chce. Chce mi się mocno tulić syna, patrzeć w ścianę, drobić pietruszkę do zupy, zwijać w rogalik przy L. by nie czuć więcej dreszczy.
Porzucam walkę o więcej na rzecz braku ambicji i zaniku motywacji.
A może to zima i za parę tygodni zaśpiewam inną piosnkę?

otworkiem z tyłu głowy wylatuja smieci, pozostaje i umacnia sie swiadomość...

Ludzie posiadają głęboko wbudowany mechanizm sprężynowy. Nakręcają się amfetaminą zdarzeń.
Kilka dni temu z tramwaju zaobserwowaliśmy wypadek.
Dziadka przechodzącego przez jezdnię potrąciła taksówka, która potem wbiła się w pachołek torpedując w kosmos grad odłamków. Wszystko stało się w ułamkach sekund, jak zwykle... dziadzio wstał z pomocą ludzi stojących na przystanku, tramwaj ruszył dalej.
Wagony wypełnił szum rozmów, języki zaczęły sie wyciągać i wybierać z zakamarków pamięci podobne historie, cudem i wcale nie odratowanych, potem zeszło na Madzię o której Polska cała huczała. Ukamieniowano słowem każdego winowajcę.
Pomyślałam, że zapadam się w otchłani ludzkiej nienawiści i boleści. Tak dużo tej żałości rozlało sie po szybach, że nie widziałam nieba i ptaków i nawet cienia słońca.
Bronię sie przed tłumem, boję się go. Tłum jest strasznym organizmem podłączonym do ludzkich koszmarów.
To jakaś wynaturzona świadomość zbiorowa okrutnej historii ludzkości, która wypływa kanałami.

Człowiek z osobna jest blizszy człowiekowi, bardziej trzeźwy w osądach.
Szukam człowieka w ludziach.

sobota, 18 lutego 2012

around my head

Mam dziurę z tyłu głowy, przez którą wylatują wszystkie myśli. Co się pojawi wypada tamtym otworkiem, jakby natychmiast stawało się nieistotne jak zeszłoroczny snieg.
Dociera do mnie ile nieistotnych rzeczy zabiera czas, zamiast być - myślę, gdybam, projektuję.
Jedynie i prawdziwie obecna jest we mnie muzyka. Na tym polu rozbiłam obóz.

Godzina 21.54
leci Zero7



nic więcej ponad to, ze sie zapuszam ZAPUSZCZAM zapuszczam
bo...
chcę grzebieniem włosy czesać, a nie targać rękami

wtorek, 14 lutego 2012

le jour d'amour

Obchodzicie jakoś szczególnie dzisiejszy dzień?
 Kochacie dziś bardziej?

:))

Zostawiam was z ta piosenką
bo..
..kochać to nie znaczy zawsze to samo...

piątek, 10 lutego 2012

PINA !!

Terpsychorę dziś wywyższę ponad inne muzy.
Padam na kolana przed Wimem Wendersem, a pokłony biję Pinie Bausch.
 Cały mój zachwyt składam na ołtarzu tańca.

świeżo po filmie "Pina"
To jest proszę Państwa ARCYDZIEŁO, które niewtajemniczonym odkryje niesamowitą choreografkę, tancerkę, reżyserkę.




TAŃCZCIE TAŃCZCIE INACZEJ BĘDZIECIE STRACENI....



Muzyki z tego filmu równiez nie wolno przegapić. Ja juz się o soundtrack staram, to mój must have:)

niedziela, 5 lutego 2012

Muzykoterapia

Mam wypieki....od mrozu, od pracy? Mam wypieki, wyglądam jak pączek i wymiękam...kuchnia felek...

Mój synek ma nowego przyjaciela. Przyjaciel ma pięć odnóg, dłuuugą szyję i pojawia się na zawołanie. To pajączek.Gdyby ktoś teraz startował po relanium, to uspokajam - jest to stawonóg wyimaginowany i zmutowany. Tym eksperymentalnym kolegą jest moja prawa ręka uwikłana w sieć przeróżnych pytań i odpowiedzi.
 Pajączek jest powiernikiem tajemnic, młodszym braciszkiem, kompanem zabaw, niewyedukowaną istotką, którą się wtajemnicza w arkana motoryzacji. Pająk gada i czyta pajęczym głosem, hopsa, drapie i łaskocze...

Tak miało być, że mam syna i mam klocki lego, resoraki. Bawię się w policjantów i złodziei, tudzież jestem spidermanem. Nie mam lalek, domków i różowych ubranek, nie oglądam Barbie Roszpunki.
Tego nie mam, ale mam zapewnienie (tak ze 2x dziennie powtarzane), że Igo kupi mi kiedyś auto.
 Prawdziwe! - to znaczy dla niego tyle, co duże. Dla mnie bomba!
Obietnica to obietnica, więc czekam cierpliwie i dziękuję niebiosom za potomka:)

Ostatnio słucham tego:




Muzykoterapia zadebiutowała sześć lat temu płytą pod tym samym tytułem.
Iza Kowalewska i jej koledzy z grupy działali już  kilka lat, tworząc muzykę będącą mezaliansem jazzu, etno, soulu i dub'u. W 2006 roku zaistnieli na polskim rynku.
 Pamiętam dość dobrze ich koncert w katowickim Cogitaturze, późną jesienią, w roku 2006.
 Pogoda była fatalna, lało, wiało, ale zespół przyleciał  w pełnym składzie. Wokalistka była wtedy w dość zaawansowanej ciąży, a mimo to wsiadła do samolotu, który ( okazało się już w trakcie koncertu) lubił robić numery na wysokościach. Dla mnie niepojęte, w życiu bym się nie odważyła na lot awionetką w takim stanie (technicznym i ciążowym), ale grunt że szczęśliwie dolecieli i koncert zagrali - świetny!
   Pod koniec 2011 roku, po długim okresie oczekiwania, pojawił się kolejny album - " Piosenki Izy",  który w te pędy i w ciemno nabyłam. Wiedziałam, że nie ma czego żałować i się rzecz jasna nie zawiodłam.
Muzykoterapia ma swój styl, niepowtarzalny i dobrze rozpoznawalny, na mojej playliście nigdy jej nie zabraknie.

mam jedną pretensję..
... dlaczego teledysk promujący nową płytę jest taaaaki smutny i przeraźliwy?
No dobra, ale brzmi ładnie..nieprawdaż?:)