poniedziałek, 30 stycznia 2012

bułka bez masła

Wczorajsza kolacja, skromna acz żarłoczna. pt. były sobie buły ;)
 Uczę się robić zdjęcia na manualu...trochę to zajmuje czasu, ale jaka frajda.


Zmiany luty niesie.
 Wracam na swój dział pierwotny. Znów będę się zajmowała muzyką i filmem. No i cały etat dali, a nie 3/4 jak dotąd. Zaczynam bardziej intensywny rozdział, ale cieszę się, bo na pewno nudno nie będzie. Uwierzcie, rutyna zabija człowieka, mnie powoli wyprawiała na tamten świat, więc zacieram ręce na zmiany.

Poza tym
Czasami rezygnując z czegoś, tracimy to raz na zawsze.
 Nigdy dwa razy do tej samej rzeki, nigdy nic dwa razy.
 Nigdy nie mów nigdy;)
to raz
 a dwa
Nie stawiajmy granic miłości, bo ona nie zna granic, żadnych.
Dla mnie wiek nie gra roli, można wzbudzić w sobie gorące uczucia kpiąc z czasu. Forma przemija, treść pozostaje, bo czy miłość można uśmiercić?  Noł noł Noł!
To my odbieramy jej powietrze - ludzie, istota miłości pozostaje niezmieniona, trwa, tylko poza naszym obrębem.
 Matko, jak mnie śmieszą teksty pt. miłość nie istnieje, nie wierze w miłość.
 Ale to naiwne...

Te refleksje naszły mnie po obejrzeniu "80 dni" baskijskich reżyserów - J. Garano, J. Goenagi.
 Film pozwolił mi nazwać własne myśli, a snuje historię miłosną pewnych starszych pań - tak gwoli wprowadzenia i w wielkim skrócie.
Żeby ogarnąć całość emocji i wielopłaszczyznowość tego filmu trzeba go po prostu obejrzeć - do czego zachęcam.
Naprawdę Warto!

(film łagodniejszy w odbiorze niż muzyczne tło traileru. Zaszaleli z melodią)

poniedziałek, 23 stycznia 2012

smokasana

Sztuka naiwna polega na błędnym pojęciu rodzica, że dziecko będzie chciało dokończyć dzieła..heh..
Mama wykończyła herbacianego smoka kawą rozpuszczalną, a potem pstryknęła zdjęcie.
 Książka o eksperymentach służy tylko do czytania, moment wprowadzania pomysłów w życie nie wzbudza takich emocji jak np. czytanie o sile odśrodkowej karuzeli z guzikami (nie będę się wdawać w szczegóły;)



Ostatnio wprowadzam w życie rzeczy dotąd mi nieznane.
Kiedy pożyczyłam sobie lekturę - 'Joga dla żółtodziobów' - koleżanka podsumowała to spazmatycznym westchnieniem, że chcę się połamać, czy co?
 Ja się chcę poskładać, zebrać do kupy, bo ostatnio kark mi drętwieje i zaczynam trzeszczeć. Brrr... straszne, w moim wieku doświadczyć namiastki starości :(
Powiem tyle - po wczorajszej sesji na macie, w myśl ahimsy (zasady braku przemocy, również względem własnego ciała) delikatnie się ponaciągałam. Nie wiem czy odczuwam ulgę w tej chwili, ale myślę że systematyczność przyniesie wyraźną poprawę.
Jestem z natury leniwa, ale świadomość, że kanapowy lifestyle może mnie w przyszłości pogrążyć dodaje sił by unieść pośladki.
Nie chcę za 20 lat modlić się o zdrowie na zbolałych kolanach, jeszcze mam wyjście

Po wczorajszej serii asan stwierdzam - mam dobrze rozciągnięte mięśnie nóg, bo wszelakie skłony sprawiają mi przyjemność.
Lubię też skręty i wiem czemu - mam zesztywniały kręgosłup.

maricjasana (skręt tułowia) - pozwala porządnie rozciągnąć kręgosłup i go uelastycznić, poprawia swobodę ruchów w prawo i lewo, masuje i wzmacnia wątrobę i jelita, sprawia, że brzuch jest bardziej płaski!!, korzystnie wpływa na system nerwowy i rozluźnia stawy.
Tyle dobrodziejstw, więc jak tu się nie skusić:)


Poniżej asana w plenerze;)
 śwanasana
czyli pies z uniesiona głową
No proszę jakiego mam jogina w domu


piątek, 20 stycznia 2012

osłuchana

Koncert  był bardzo kameralny, nie klubowy a salonowy.
Ludzi z piwem brak, grzeczne siedzenie na plastikowych składakach, średnia wieku około 50 lat, ale to tylko scenografia z ubitej, towarzyskiej śmietanki. Najważniejsza była muzyka.
 Maja...  Maja bardzo skromną osóbką jest i głos ma jak kryształ. Mieć i śpiewać takim głosem..ech
Były kawałki z płyty "Radio retro", były też świeżynki bluesowe z najnowszego, bo nagranego 2 dni temu, albumu.
 Ta dziewczyna ma po części czarną duszę, oj tak.
Zdjęcia robiłam z jednej perspektywy, tylko kilka , pamiątkowych.
 (Zdjęcia są bardzo ważne, jakiekolwiek są)
Ściany drżały, a jedna pani w wieku podeszłym nie omieszkała zatańczyć przy piosence na bis ;)
Wieczór podsumowuję lampką wina...
Dobrego wypoczynku przy radiu, nie telewizorze, no i sił na jutro życzę.






czwartek, 19 stycznia 2012

koncert retro

Jutro o godz.18.00 na zamku Sieleckim w Sosnowcu (ul. Zamkowa2) odbędzie się koncert zespołu 'Incarnations". W repertuarze znajdą się bluesowo-jazzowe aranżacje starych piosenek, które wyśpiewa swoim niespotykanym głosem - Maja Kleszcz.
Dowiedziałam się o koncercie raptem wczoraj i miałam to szczęście, że kolega zarezerwował dla mnie bilety.
 Jeśli ktoś jest z okolic Sosnowca i ma chrapkę na tą imprezę to podaję namiary na punkty sprzedaży biletów. Mam nadzieję, jeszcze do zdobycia.

 Bilet wstępu: 15 zł, w sprzedaży od 2 stycznia 2012 
w siedzibie SCS–ZS ul. Zamkowa 2 - (32) 266 38 42 
i CIM ul. Warszawska 3/20 - (32) 265 60 04
(pasaż prowadzący od Placu Stulecia do dworca PKP).





poniedziałek, 16 stycznia 2012

poniedziałek, 9 stycznia 2012

słórzba zdrofia

Przychodzi baba do lekarza.
 -Co pani dolega?
 -Bolą mnie uszy, głowa, gardło i...
- ...Zaraz, zaraz... ale pani ostatnio chorowała. Antybiotyk był.
- Był
- To coś musiała pani źle brać, albo wcale?
- Brałam (kłamstwo)
- Jak?
- Rano i wieczorem po jednej
- No proszę pani! (oburzenie) Napisałem wyraźnie, co 12 godzin, więc czego pani oczekiwała?


Dzisiejszy autentyk.
Nie skupiajmy się proszę na moim szachrajstwie, ale na rachunkowości pana "doktora".
 Niedomagam więc wypadało się dowiedzieć, co mnie gryzie w migdałki i ściska trąbkę eustachiusza aż piszczy. Cel informacyjny nie został osiągnięty, ale przynajmniej mam 2 dni na opatulenie i rumianek z miodem. 

Czy wy tez macie taki siwy dywan na niebie? Wcale mnie nie cieczy ten deszcz. Siedzę w domu i czytam kryminały.
Obiecałam sobie, juz nigdy wiecej Jodi Picoult. Jakkolwiek ' Bez mojej zgody" się czyta, to skurcz serca pozostaje. Za mocna lektura jak dla mnie.



wtorek, 3 stycznia 2012

Cześć :)

   Wczoraj o godzinie 6.30 w nocy, Pan Kuleczka (mój nowy szef) odpalił gong i zapoczątkował pierwsze z  serii zebrań pracowniczych. Wstawanie o 4.oo jest torturą, dodatkowo jeśli budzik w nowym telefonie miażdży zastawki serca zatrzymując i tak płytki, bo pogrążony w astralnej przestrzeni, oddech. Trzeba się zwlec, co jest o tyle trudniejsze jeśli poprzedni dzień upłynął w bólach umiejscowionych w głowie i żołądku, rzekłabym nawet w całym ciele. Tiaa, takie ze mnie ciele, strułam się sylwestrowo, jakem ja, nie znająca umiaru;)
 Tygiel ciasta i wina w półobrotach reggae i ska robi swoje, a dokonał tego, że przez 36 godzin nie jadłam i nie piłam, gdyż nic, ale to nic, nie było w stanie się we mnie zatrzymać.
     Zebranie było z gatunku informacyjno-organizacyjnych, na co znajduję stosowny synonim - szmery bajery i tym podobne rewelacje w rodzaju - Może po kolei powiemy coś o sobie, bo nie było okazji się bliżej poznać!!!?? lub - Powiedzmy sobie, co nam się dziś  miłego przydarzyło (przypominam godz. 6.30) ??? !!! Udało mi się wstać, wypić szałwię i nie chlusnąć (sorki, ale tak rzekłam, bo szczerze uznałam to za osobisty sukces ;)
 Próbując powstrzymać wytrzeszcz w odruchu niedowierzania, halucynacje i wszelkiego rodzaju szumy komunikacyjne, starałam się w tej sieczce wyłapywać istotne fakty dotyczące przyszłości firmy. Dotarło do mnie, że salon w którym pracuję, jeszcze z pół roku pozipie.
Piszę o tym, gdyż swego czasu zwierzałam się, że z początkiem 2012 r. ten etap mojej "'kariery zawodowej'" definitywnie się kończy.
Życie się jednak dziwnie plecie, niespodzianka goni niespodziankę, co nie oznacza, że nie będę się w dalszym ciągu rozglądać za intratniejszym zajęciem.
Na ustach mojego męża przy okazji rozmów o pracy, ciągle wykwita słowo - kryzys. Kryzys próbuje mnie podejść, łapię się na tym, że choć wkurzona na czarnowidztwo Leszka, sama poddaję się przyciąganiu czarnej dziury. Tego problemu na pewno nie mają aktywni ludzie.
 Jestem aktywna inaczej. Poza tym niektórym (mnie), trudno nie słuchać innych i nie powtarzać mało optymistycznych projekcji n.t. kurczenia się rynku pracy etc.. Utrudnieniem jest tez szukanie pracy, kiedy się jako taką pracę ma.
Ale mamy nowiuśki rok, świeży i z potencjałem.
 Zawsze jest idealnie, bo zawsze jest tak jak chcemy by było.
 Idealnie, oznacza w zgodzie z naszymi oczekiwaniami A jakie oczekiwania mamy - proszę sobie odpowiedzieć samemu :)Podsumowując, opłaca się oczekiwać lepszego:)

A co fajnego przydarzyło mi się w tym roku....
Pozytywnie zakręciła mną płyta Pinnaveli czyli Pauliny Przybysz, jednej z Sistars.
Tytuł krążka - RENESOUL - jest kwintesencją zawartości.
dziewczyna śpiewa o różnych odcieniach miłości, ale tez odnalazłam watki ogólnoludzkie, że się tak wyrażę;)
 Nasza zbiorowa dusza potrzebuje się odnowić, zedrzeć stare szaty nakładane warstwami przez wieki pseudokulturalnej ewolucji. Bądźmy bardziej świadomi jak żyjemy!

 muzykę polecam!




 na zakończenie, albo inaczej :) NA DOBRY POCZĄTEK dla WAS, NAJMILSI CZYTELNICY! z najlepszymi życzeniami na 2012 rok słowa z piosenki 'Forest'

Biegnij aż upadniesz
tupot serca niech po twojej biegnie piersi...
Kręć się aż zobaczysz, że ostatni będą w miejscu w którym pierwsi..
Mięśni siłą umęcz każdą tkankę...
 niech tym bólem ciało pieści
..
Przepływ w każdej żyle..obudź.
W każdej kropli swej krwi..
..Trzy lata, dwa miesiące, 14 dni..szesnaście godzin
biegł, aż zatrzymały się w nim
przeszłość... konieczność....przetrwał już wieczność..
był sobie Forest Gump, stworzył go film
Nie musisz robić sam, odbij się w nim
..
Biegnij aż upadniesz
tupot serca n niech po twojej biegnie piersi
 Kręć się aż zobaczysz, że ostatni będą w miejscu w którym pierwsi
 Mięśni siłą umęcz każdą tkankę
niech tym bólem ciało pieści...
Przepływ w każdej żyle
 W każdej kropli krwi
Biegnij !