piątek, 15 lutego 2013

ci co siedzą na pieniądzach mogą mieć je w d...., a jaki ja mam stosunek?

Gram online w literaki (takie a'la scrable) Tyłek płaszczę i wymyślam wyrazy z 'ą' i 'ę' , stękam bo nie wychodzi. Umęczona do krańca istoty szarej w końcu przegrywam i wydobywam przeciągłe buuu. Igor szepcze - "mamo, nie przejmuj się, przecież i tak najważniejsza jest rodzina"
Zakwitam, li też boskiego Senekę, albo inne wcielenie greckie przywołałam na świat;)
 Mogłabym mieć drugie dziecko. Mogłabym....Jednak w perspektywie i tak mamy kota. Żenua? Po prawdzie, to boję się powtórki z rozrywki (a raczej jej permanentnego braku) oraz, że się roztyję, yyy.

W pracy dla poprawy nastroju czytamy Pawlikowską - tak,  tą świętą Beatę od blondynek, którą po ostatnich wypocinach, ochrzciliśmy Beatą Coelho Pawlikowską. My, ludzie pracujący w pewnym miejscu w stolycy Śląska, stwierdziliśmy chórem, że też byśmy jak ona potrafili miód na serce rodaków lać i w te tony uderzać.
 Tony, które na poczekaniu każdy z siebie wydobędzie.
 Ja wydobywam na wzór autorki, o tak...
          Jesteś kwiatem, który w słońcu nabiera koloru i oblewa radością pozostałe, gdyż nieważne czy jesteś makiem, stokrotką czy łubinem, łąka należy do wszystkich. Kochaj ziemię, bo ona rodzi dobre myśli. Jak żyto połóż się i oddychaj spokojem dnia, śpiewaj jak ptak, wyraź się trelem, płyń i dopłyń.....
...coś w ten deseń, że tak powiem naprzemienny zgrzyt zębów i skręt kiszek.
 Ostatecznie każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej (pisać, śpiewać, malować) i nie o to chodzi jak co komu wychodzi, ale o KASĘ, o mamonę i fundusz emerytalny. Jak się za młodu nachapiesz, tak pędzić będziesz na starość, bądź kuleć.
Pani B. jest pod tym względem bardzo przedsiębiorczą niewiastą i z pewnością podróżować będzie do dziewięćdziesiątki, czego jej  (ajakżebyinaczej) życzę.

Wycinałam ze starych gazet skrawki (z przeznaczeniem do zabaw manualnych) i wśród obrazków znalazłam ciekawe, zapomniane teksty. Jeden bardzo ekonomiczny, aż się wzbogaciłam o wiedzę na swój temat.
 Otóż opisują w nim, te mądre głowy, właśnie typ człowieka przedsiębiorczego.
 E' voila - jestem po drugiej stronie lustra. Dla mnie przedsiębiorczość brzmi jak krzyżówka genetyczna - po prostu nie łapię, nie moja pojemność mózgowa.

cyt.
"..przedsiębiorcy w porównaniu z innymi ludźmi są bardziej stabilni emocjonalnie, bardziej otwarci na doświadczenia, wyraźnie bardziej sumienni (a więc pracowici) oraz mniej ugodowi"
i dalej
 "odróżnia ich od ogółu silniejsze przekonanie o skuteczności swojego działania oraz wewnętrzne umiejscowienie kontroli, a więc przypisywanie przyczyn różnych zdarzeń sobie, a nie okolicznościom zewnętrznym"

Jestem a-przedsiębiorcza na całej linii. Najgorsze (lub nie ) że nie zaszczepię synkowi żyłki do interesów, bo dzieci się uczą na przykładzie, a tu takowego brak. No chyba że przykład przyjdzie spoza rodzinnego gniazda, kiedy już nasz ptaszek wyleci. Przydałby sie jakiś w rodzinie, gdyż chyba
 jedno mnie łączy z przedsiębiorcą  - lubimy pieniądze:)



jeszcze jedno

Największe święto w roku, czyli 14 lutego, spędziliśmy w kinie na przedpremierowym pokazie filmu "Turyści".  Wyspowy szok w trampkach. Nie wiem co napisać, bo mam uczucia mieszane, jednak z tendencją na TAK.
To czarna, a raczej krwiście czerwona, komedia o ludziach którzy zakochują się na zabój. Są miażdżone czaszki z odkształceniami, skoki z mostu, ogólnie ostra jazda. Śmieszno i straszno!
Momentami na sali kinowej lud nie wiedział czy się śmiać, czy płakać.
Zagrane bezbłędnie, bo żeby zabijać nie musisz być Arnoldem, a zwyczajnie popaprańcem z sąsiedztwa.






wtorek, 5 lutego 2013

ola!

Bez warzyw czułabym sie nieswieżo. Uwielbiam sie na nich warzywać, wtedy wiem, że dzień będzie owocny. Wiosna zmierza słoniowym krokiem, a niektóre z nas czują się jak chomiki, z tym że zapas kalorii wychodzi bokiem nie policzkami. Nie cierpię chomików, mam z nimi złe doświadczenia.
 Dzisiaj jestem w operowym nastroju. Śpiewam o rukoli, tworzę odę do pomidorów i kruszę na oliwki ser typu włoskiego. Pycha!
Delektuję się włoszczyzną i uczę hiszpańskiego;) Tak,  biorę na języki witaminy i coś obcego. Daleko mi jeszcze do przeskoczenia najwyższego szczytu Pirenejów, ale wspinam się konsekwentnie (no prawie)
Jeśli pragniecie odmiany, to może trochę nowego brzmienia na przystawkę?
Polecam strawę dla szarych komórek w tym 'światowym' miejscu - przystępnie i zachęcajaco podany jezyk, który zawsze chcieliście opanować. Naprawdę warto.

busuu.com 

Niech wasz ogród językowy kwitnie na wiosnę:)