sobota, 21 maja 2011

śpiewająco

Ale się ostatnio najadam muzyką, ho ho, uszy mi rosną, tyle dźwięków, a co jeden to lepszy, dźwięczniejszy i zapadający.

Kate Bush wydała właśnie swoje stare utwory w lekko podrasowanych aranżacjach i tańczę, tańczę, falują mi rzęsy i sukienka.
'Directors cut' jest dla fanów, wiernych i ciekawych, ale znjdujący się na nim utwór "Sensual world" jest po prostu bajeczny, dla wszystkich romantycznych i wrażliwych. Uwodzi, tak jak Katarzyna sunąca przez las ku nieznanemu, magicznemu źródłu.
http://youtu.be/AJc64xncBt4
Kate jest czarownicą, mam wrażenie, że ta kobieta ma niezwykłą duszę. Schodzi w głąb, wdziera sie w istotę rzeczy przeróżnych i wysysa z nich kwintesencję, robiąc muzyczne odbitki.

 "The kills" i ich 'Blood pressure ' to zupełnie inny rozdział, taki wyrąbany siekierą, okraszony szklaną miazgą spod glanów i z nieco demonicznym imagem Alison Mosshart, która urodziła się z papierosem między ustami a brzegiem pucharu wypełnionym mocnym trunkiem ;)
Ostro, czysto, z ciężkim uderzeniem, ale oszczędnie, bez zbędnych ceregieli, wstaweczek, bonusowych zabawek.  Kawa, a raczej piwo na ławę, czarno białe, wyraziste grafiti opisujące rzeczy które człowiekiem targają na strzępy, prują i nieco gniotą.
http://youtu.be/35xALEsPKKo

"Metronomy" - tutaj mamy inteligentny misz masz gitarowo-klawiszowo-liryczny. Fajne brzmienie, nowo poznane (przeze mnie). Prosto i melodyjnie, a zarazem z jakimś szurnięciem, kuksańcem z boku. Plastyczne obrazki z pazurem, ale pomalowanym.
http://www.youtube.com/watch?v=sFrNsSnk8GM

Poza tym obiło mi się o bębenki - Lulla Pop ( fanom Smolika - polecam :) Dla mnie takie łączki są zbyt ścięte, wszystko widzę jak na dłoni, żadnej zagadki w tle. Kwiatki takie bez okolicznych chwastów, wszystko pięknie, ładnie...Może mi się nazbyt skojarzyło z videoclipem, ale lubię poletka nieco zaniedbane, z ostem i krecimi kopcami, tak po grudzie żeby szło nieco (cokolwiek autorka posta miała na mysli ;)
http://youtu.be/93rT7pSypzw
Ania Chyłkowska ma nietuzinkowy wokal i twarz, trzeba jej przynać i ogólnie to niech juz będzie taki pozytywizm landrynkowy, bo na polskim rynku muzycznym sypie się ostatnio Piasek i nudne Patrycje wyjeżdźają z kosiarką ...


no, to by  było na tyle i byle do przodu :)

wtorek, 17 maja 2011

ch-CIAŁO by żyć

Postanowiłam rysować portrety. Chcę spróbować czy potrafię przeszkicować wizję z głowy na papier. Wzbiera we mnie powoli chęć odtworzenia tego co kumuluje się pod wpływem chwil, a będzie to można zobaczyć w 'kolorami'.
Skradają się pomysły i jeszcze trochę, a przebiją na zewnątrz. Głowa mnie boli, nie wiem czy to wykluwanie idei czy też echa ostatniego zatrucia. Strułam się obficie, wszyscy w rodzinie naszej trójecznej, dość się połamali i pocierpieli.
 Człowiekiem rządzą cykle.
 Cykl zapaskudzania się i podlewania obficie winem  w ogólnym stanie 'hulaj duszy'
Cykl pokutny, kiedy pora się oczyścić i przejrzeć rentgenem swoją zapracowaną wątrobę czy poplątaną ścieżkę jelit.
 Ot - fizjologia i filozofia.
Gdyby tak każdej naszej małej wewnętrznej fabryczce np. fasolkowatej nerce, oddać głos, to niejednemu uszy by spuchły. Te organki, co je mamy posciskane w środku i tak przez większość czasu grzecznie robią co do nich należy. Skąd maja tyle cierpliwośći, której może kiedys zabraknąć? Nie chcę mówić za wszystkich, ale zwykle traktujemy ciało przedmiotowo i powierzchownie.

piątek, 13 maja 2011

???

Nie mam pojęcia , gdzie wcięło mój ostatni post 'jaskiniowy'.
Takie czary mi się nie podobają.
Mój komputer, albo co...postanowiło cofnąć mnie o 3 dni.
Nawet na zakładkach stare treści.
Zna ktoś rozwiązanie zagadki, bo w tym szoku nie jestem w stanie myśleć racjonalnie ?

:((

poniedziałek, 2 maja 2011

wyjątkowo zimny maj

Niektórym się chce w taką pogodę jechać przed siebie...
chociaż czarne chmury wiszą, a woda spada z nieba

...wiadomo jednak, że w deszczu wszystko budzi sie do życia..pod paznokciami, w trawie, na drzewkach..


 
i można wyssać życiodajne soki z gałązek łapiąc wosenną głupawkę

a potem trzeźwieć w zachwycie nad farmerską panoramą...
a jak się człowieki już napatrzą i nawdychają powietrza znad oborników, to do wód jadą liczyć wędkarzy



Nad wodą, nawet gdy mgliście, mży, a ciało z zimna dygoce..może być magicznie

..i w końcu ciepło pod kocem, bo przezorny turysta zawsze zaopatrzony

i umie też sobie znaleźć rozrywkę...wystarczy tata, syn, mokry piach, łopatki w takim samym kolorze


i trochę gimnastyki

pa pa




niedziela, 1 maja 2011

postaw się w moich butach

Jak człowiek nie ma o czym pisać to nie powinien, więc sobie ostatnimi czasy darowałam.
Niezwykłości brak w codzienności, nawet moje wewnętrzne stany takie nie zjednoczone, że trudno nimi rządzić pokojowo i jakiś sojusz zawrzeć na blogu.
 Mogłabym napisać NIC...mogłabym o pogodzie, przypalonym dziś mleku, ale napiszę coś bardzo przyziemnego, jak z brukowca ;)
Otóż i ...
Zaciekawiła mnie jako konsumenta i nosiciela - ulotka informacyjna pewnego producenta obuwia.
Nie tylko nogi mnie noszą, nerwy też czasem..a czasem zanoszę sie sama - śmiechem, tak tak.
Jak doczytałam o warunkach reklamacji to się okazalo, że reklamację nie tylko trudno wymówić, ale i wyegzekwować. Reklamacji podlegają tylko i wyłącznie fizyczne wady ukryte powstałe z winy producenta w obuwiu nie zużytym.
Czyli gdy nagle coś pęknie, spruje się i będziesz próbował zwrócić, to musisz załączyć dokumentację użytkowania i mocno poprzeć ją argumentami w postaci zdjęć pod lupą, że o tu, w tym miejscu materiał był  mniej elastyczny, co wykazały badania laboratoryjne w instytucie im. Butysława Cholewy.
Jak wytropić wady ukryte? Czy trzeba nająć detektywa Zelówkę?
Nawet ozdoby w formie łańcuszków, cekinów czy cykorii ! (jak przeczytał bez zająknięcia mąż ;) jak się urwą, to twoje i zrób z nich biżuterię, a nie dręcz nas okrutny kliencie.
Reklamacja to fikcja, zupełnie jak służba zdrowia albo Star Trek.
Wytkną wszystkie twoje winy, zwalą całą odpowiedzialność na twoje stopy, a głównym argumentem będzie - złe dopasowanie obuwia, a nie dziadowstwo wykonania czy antymateriał.
Użytkowanie i ochrona obuwia to podobne never ending story. Nigdy bym nie zapamiętała tej całęj litanii, a czytając czułam się jak świeżo upieczona matka.
Czy jest ktoś, kto ściąga but bez rozsznurowywania, chętnie się znim zaprzyjaźnię i wypiję bruderszafta.

Gdyby but był z gazety
kruczkiem byłoby w prawie
że deszcz kropił niestety
ale chodzisz koślawie
Gdyby but był z siana
napisaliby w treści
że to luksus dla pana
i że nie but szeleści

Tęsknie do dzikich, morskich plaż, chodzić po nich jest po prostu boso...