środa, 20 kwietnia 2011

konspekt rzeczywistosci

Cieszę się, że nasze mieszkanie zaczyna przypominać mieszkanie. Do niedawna wyglądało zupełnie jak pokój w hotelu dwugwiazdkowym, bez znamion przytulności.
Miejsce zamieszkania jest miejscem, które w mojej głowie zajmuje duże połacie i myśli mi się bardzo często np. codziennie marzę i modlę się o wstawiennictwo mebli.
Przydałoby sie więcej schowków, w ogóle więcej jakby.
Lubie blogi wnętrzarskie i jeszcze w sekundzie polubiłam tego świetlnego rozszczepieńca, który się pojawił na ścianie, a którego syn skwitował słowami - No popatrz, popatrz:



W pracy planowane cięcia, redukcje, skurcze i takie tam manewry przypominające o tym, że kryzys, dekadencja i kurczenie się wszechświata.
 Myślę, że nikogo nie zwolnią, tylko skrócą etat do 3/4.
Jezu, Magda!!!! szukaj jakiej nowej pracy bo zgnuśniejesz na dobre i zakasujesz sie na śmierć!! Rusz że pośladki!

Coś tam działam w fotoszopie i bardzo sie z tego czeszę, żeby mi tylko zapału starczyło i funduszy na drogą książkę do ćwiczeń.

Dziecko mi choruje w trybie smarkająco-kasłającym. Lekarka przepisała zestaw uzdrawiający, a ja się waham czy podać wszystko, czy zaufać dłużej naturalnym siłom obronnym. Na razie nie jest źle.

Syn mówi tacie po imieniu...dlaczego??
Stwierdzam z dumą, że jest z niego przesyn. Superekstra chłopak, mądry, kochajacy, zabawny wrażliwy.... normalnie facet marzeń! Nie oddam go żadnej innej;)

Leszek, ech...boski, nie zasługuję na niego, chociaż on twierdzi, że jestem dlań idealna. Wniosek z tego taki, że oboje jesteśmy siebie warci:)

Rzeżucha na parapecie przerosła trawnik za oknem. Posadziłam też zioła, niestety nie do palenia ;p Zaczęłam czytać Pilipiuka; ogladać sezon pierwszy - "Gotowych na wszystko"; jeździć na rowerku stacjonarnym, zapominać o tym co było, uświadamiać sobie wielkość klapek na oczach,  oraz uświadamiać sobie inne rzeczy..m.in. to, że nie doceniałam tego co mam...wrrróć, - z kim dzielę życie, bo ludzie nie są moją własnością, a jednynie lub aż - przychylnymi indywidualnościami.

Jest we mnie wiele z dziecka. Wraźliwość, oddanie ale też idealizujące spojrznie na  świat, egocentryzm i zachłanność.

Na pewnym blogu znalazłam i spadłam z krzesła :))))

wtorek, 12 kwietnia 2011

zapalniczka dla początkujących

Często mam wrażenie, że ludziom trzeba tłumaczyć wszystko od podstawowych podstaw, a najlepiej narysować ;)


Wczorajszy wieczór, gasimy światła,zamykamy podwoje..a tu dzwoni klient, który się 'właśnie obudził' i żądą sprawdzenia dostępności jakiegośtam towaru na ten tychmiast.

- (...) proszę pana, jest po 20.00 (20.15), już nie pracujemy..
- Jak to nie, przecież odebrała pani mój telefon?!

... i kto miał rację?

sobota, 9 kwietnia 2011

kobiety

Pod przedszkolem pani Ola ma zakład fryzjerski.
Przestępuję jego próg średnio raz na miesiąc.
 Jak zwykle odwlekałam moment przed wielkim lustrem, bo zawsze to koniec czegoś, na co się pracowało tyle dni, ale w piątek Igor po prostu spytał, czy podoba mi się j e s z c z e moja fryzura, tyle że nie raczył cierpliwie zaczekać na odpowiedź, tylko pociągnął stopniami w dół.
Pomyślałam, że jest jak budzik, wpływ księżyca, żywy organizer ;)
Wyczuł kiedy pora, więc zaufałam małej intuicji. No dobra z intuicją niewiele to ma wspólnego, ale fakt, decyzja zaskoczyła jak zapadka i nie było już odwrotu.

Właściwie, to mam pewne podejrzenia, co do jego motywów.

Mój syn chyba upodobał sobie panie z długimi tipsami i zebrą na włosach, co niespecjalnie mnie cieszy, ale staram się przedrzeć do sedna przez zarośla zupełnie innej bajki, gdzie jestem raczej czarownicą niż królewną.
Otóż.
 Igi zagłębia się w skórzanym fotelu i obserwuje w skupieniu masowanie głów, tumany pyłków unoszące się nad szlifowanymi paznokciami, latające dywany pukli.
Czy zlicza odcienie różu na kusych sweterkach i błyszczących wargach, prowadzi statystyki frekwencji w solarium, jak mama ? Nieeee...oby nie, ale lubi ten kobiecy klimat, melodykę wnętrza, nieco szczebiotliwą i z zachwytem komentujacą jego oczy :) Myślę, że czuje się jak w egzotarium, albo przy wózku dla lalek. Dziwi się i fascynuje.

Określenie zakład nijak się ma do tego lokalu, gdzie panuje niczym nieskrępowana atmosfera plecenia andronów i komentowania rzeczywistości.
Miedzy molekułami lakieru unosi się kobiecy duch i nieważne że Barbie urządzają swój sabat, na swój sposób ta pstrokacizna urzeka. Kobiety w swoim żywiole, przelewający się puchar emocji i to jeszcze z domieszką śląskiej gwary.
    Kiedy tak siedzę i mnie głaszczą, mam przed oczami kadry z filmów Almodovara. U żadnego innego reżysera kobiece więzi i siła babskiej wspólnoty, nie jest tak prawdziwie i sugestywnie pokazana. Choć nadal uważam, że lepiej mi się układa w relacjach z facetami, to czuję, że kobiety potrafią dać sobie ogromne ilości wsparcia i uwagi, bo znają swoje potrzeby. Z drugiej strony znają też swoje najczulsze punkty i potrafią wobec siebie umiejętnie knuć.
Cóż..."Jeśli mówi się, że nikt nie potrafi tak mocno skrzywdzić kobiety jak inna kobieta, to można odwrócić to powiedzenie i stwierdzić, że nikt inny nie potrafi jej tak uszczęśliwić" - i to do mnie przemawia każdą sylabą.

 Igor poznaje nowe zjawisko, ja odkrywam stare prawdy na nowo.

czwartek, 7 kwietnia 2011

omijać , nie omijać?

Pisanie z głębi siebie przychodzi powoli, albo wcale.
 Przeżywam ostatnio uczucia o których pisze się z trudem, bo są odkrywcze na wielu poziomach.
Rozebrały by mnie, a ja się naturalnie wstydzę.
Dają nową wiedzę, z którą coś zrobię albo całkiem zaneguję.
Jak bardzo rutyna może zatruć żródło i wybudować trampoliny do przygodnych kałuż.
 Kałuże szybko wyparowują i mogą zostawić zaschnięte błoto na nogawkach. Źródła nabieraja rozpędu, ale wpadają do nieruchomego morza.
...ale ja przeciez kocham morze, więc?

Zaliczyłam kałużę w której odbijała się jakaś bardzo odległa, nienazwana gwiazda. Kusząco świeciła, ale nie mogę stać przecież przy kałuży wieczność całą.
 Epizody wyskakują przede mną po każdej ulewie mysli.

(zdjęcie z sieci)

myślę, myślę...dziś tak samo intensywnie, jak czuję.

niedziela, 3 kwietnia 2011

zwyczajne oszołomienie

Słońce ty moje, jak pięknie oddajesz się ciepłem.
Wokół padają wieże z klocków lego, strofy upomnienia, salwy krzyku i buntu, a ja odwracam twarz ku tobie, gdzieś ponad taśmę garażów i strzałę kominu.
I jeszcze muzyka łagodzi obyczaje albo podbija serce i kwiecień się ciśnie w szczeliny dobrego nastroju.

Bawię sie w odgadywanie własnych mysli, co tez na nich miałam........ bo widziałam słup elektryczny w kolorze tęczy, na szarym tle i mam ochote napisać o pięknie zwyczajności i że rzeczywistość bywa tak nierzeczywista i niemożliwa w pozytywnym sensie.




Jeśli mnie nie rozumiesz to bardzo dobrze :)


Dzisiaj czuję  i nie staram się niczego pojąć.

BĄDŹMY