środa, 21 czerwca 2017

czasem...

Wierzę w życie przed śmiercią, przeczytałam takie motto na jednym z blogów.
Chociaż ufam, że jest jeszcze jakieś 'po', to tez nie czekam aż doczesne 'teraz' się skończy i będę mogła szybować w obłokach wolna od trosk etc. Jesli moge coś od siebie dodać, na pewno nie bedzie miało 'to po'  koloru niebieskiego nieba i lekkości motyla, raczej na powrót będę stąpać po ziemi;)
Od różnych ludzi słyszy sie różne kwestie życiowe. Kwestie wypowiadane jak mantry. Od mojego męża na przykład często słyszę że" wszystko jest idealne" albo "wszystko sie układa'. Pokrzepiające i w ułamku sekundy również moje. Czasem mam ten boski przebłysk, że jest dobrze jak jest, a czasem pękam i mam dość. Czasem zastanawiam sie jak by tu żyć, żeby sie tego życia nachapać, nasycić, nażyć. Być tam i siam, zobaczyc, dotknąć, przebyć, poczuć, uwaga! ...nie mając przy tym pieniędzy, odwagi, potrzeby przezywania szalonych przygód, nie mając za bardzo możliwości skruszenia betonu rutyny.
Można?


piątek, 24 lutego 2017

niemoc twórcza

Nie wyobrażam sobie, że kiedyś budzę się, z kubkiem porannej kawy przystaję przed parapetem i nie widzę tych drzew. Gdyby je ścieli padłabym trupem obok. Dziś szczególnie światło oparło się o konary i widok ten wyjątkowo krzepił i grzał mimo zachmurzenia.
Nie da się (a może powinno się!) przewidzieć wprowadzając nowe prawo, że słaby, rozżalony człowiek w końcu je wykorzysta w związku z własnym, karmionym rozgoryczeniem, widzimisię.  Minister ochrony środowiska zamienia się w ministra środowiska z tendencjami destrukcyjnymi. Zamiast strzec i chuchać na kazdy kwiatek, woli wystawiać nature na ludzkie-nieludzkie naduzycia. Co to w ogóle jest i skąd się biorą takie pomysły??!!! Czystka dosięga wszystkiego. Co gnieździ się w umysłach ludzi, którzy zamiast tworzyć burzą, usuwają i wprowadzają ogólnospołeczny zamęt??




niedziela, 19 lutego 2017

w oku cyklonu




W związku z podwyzką czynszu osiedleńcy próbują zawrzeć pakt wspólnotowy przeciw spółdzielni. Opłaty poszły w górę jak cholera, wszyscy narzekają. Obawiam się, że jak ci co mogą, zawiążą wspólnotę mieszkaniową, to zwykli najemcy będą płacić takie czynsze o jakich im się nie śniło. Są to sprawy, które kiedyś tłumaczyła mi  mądra kuzynka, trudno mi przytoczyć treść, ale możemy mieć przesrane.

Poza tym czytam horoskopy. Durna. Zawsze się do nich odnoszę z początkiem roku i nie lubię siebie za to.
Zapowiada się rok przemian. Sama dążę do tej zmiany, ale boję się że nie ogarnę swoich planów i zamiarów...i tak mglistych. Za co się wziąć, czego trzymać, co rozwijać. Pikawka zaczyna szwankować skręcając na tor niepokojących, przyspieszonych stuków. Za szybko, za szybko. Wieczorami wpadam w paranoję, miewam stany lękowe, pewnie stąd w dowód miłości i troski dostałam od Leszka na walentynki positivum. Dobre dobre;P W pracy czuję sie gorsza, nieogarnięta, skłonna do popełniania głupich błędów. Młodość wymiata stare śmieci. Szesnaście lat młodsza koleżanka zaczyna mnie traktować protekcjonalnie. Cóż, może moje zachowanie wymusza ten sposób reakcji - pomoc, owszem następuje, ale okraszona pobłażliwa miną typu...Magda, weź się w końcu ogarnij.  Jasne, próbuję się ogarniać z różnym skutkiem, ale kompleksy się umacniają.



Ciężkość serca, powiem wam.
Szukam dla siebie jakiejś niszy zawodowej, w która mogłabym wejść i spróbowac sił. Myślę o animacji dla dzieci i seniorów. Mam jakieś doświadczenie, ale brakuje mi papieru do pomachania przed pracodawcą.
Najgorzej, że czuję że się starzeję, że czas ucieka a ja trzymam w ręku puszkę pandory.

Ratuje mnie rodzina i oparcie jakie w niej mam. Jak żebrak chodzę i tulę sie do bliskich ciał, jak jakiś energetyczny wampir.
W horoskopach piszą, że ten przełomowy rok może nadszarpnąć poważnie zdrowie bliźniąt w związku z licznymi okazjami do zmian i koniecznością podejmowania decyzji.

Do licha, kto pisze te horoskopy..kto je czyta...

relaxxx