poniedziałek, 10 października 2016

a ja wolę brzydala...



Odkąd pamiętam nieokrzesane i dziwaczne było ciekawsze. Pewnie dlatego idąc z muzycznym i nie tylko, prądem zawijam często do nieobleganych ludzkim ciałem, cichych zatoczek, gdzie nieraz kryje się więcej życia niż na udostępnianych wszystkim plażach. Zawsze bardziej interesujacy wydawali mi się mężczyźni nie przystojni, a właśnie 'interesujący', czytaj ze skazą. Blizna, krzywy nos, nietypowy kształt mózgoczaszki jako naturalne wiano, to jest to. Ci spod skalpela mnie bawią i straszą, choć w dalszym ciągu dość rzadko.
Alex Cameron mimo mojego skrzywienia nie podoba mi się wizualnie, to jednak co robi, jak śpiewa, jak gra...siebie, nie siebie...intryguje mnie i każe czekać na ciąg dalszy.


3 komentarze:

  1. Brzydale to tez moja slaba strona;) W wieku bodajze 16 lat mialam chlopaka tak brzydkiego, ze jak go moj ojciec zobaczyl to powiedzial "corka i ty sie go nie boisz? ja jak bym go zobaczyl po zmroku w waskiej uliczce to bym uciekal z krzykiem". To byl szczyt pieknosci :))) Ale za to byl tak fantastycznym kumplem i mial takie poczucie humoru, ze wszyscy go lubili.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Domowe melodie" uwielbiam i jakże marzy mi się ich koncert... Alexa nie znam, ale jest niesamowity!!! Intrygujący brzydal - to jest to, bo co robić z nudnym pięknisiem?! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. brzydale spełniają świetna funkcję dystansującą, do samych siebie i do otoczeniaa

    OdpowiedzUsuń