czwartek, 28 stycznia 2016

...

Okazuje sie , że wszystko dzieje sie szybciej niz sie spodziewałam. Dzisiejszy ranek przepłakałam, jeśli nie przeryczałam. Musiałam sie koniecznie ogarnąć przed odebraniem Igora ze szkoły, więc juz na godzinę przed wyjściem pozwoliłam sobie na superoczyszczający prysznic pod którym znowu pogubiłam łzy. Juz jest we mnie żal i już jest we mnie tęsknota, jest we mnie przeogromny smutek.
Najsmutniejsza jest mysl, że będzie inaczej...i strach - jak to będzie? Jak to jest utracić bliską osobę? To nie jest pytanie do nikogo, bo ostateczne rzeczy przezywamy w samotności i jednorazowo.
Pamięć jest ulotna, nawet jesli bardzo chce się pamiętać, to czas ją dziurawi.
Dlatego piszę. Może za 10 lat czytanie tego wpisu na powrót coś uwolni i wskrzesi. Na pewno w bólu, ale na powrót ODŻYJĄ wspomnienia. Nie wiedziałam, że nos jest w stanie naprodukować tyle smarków.

3 komentarze:

  1. Tak już jest Magda, że najbardziej cierpią ci, którzy tu pozostają...Tęsknota, wszechogarniająca tęsknota, i bezsilność...I czekanie, bo tylko Czas sprawi, że może kiedyś trochę mniej zaboli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Paradoksalnie nic sie nie zmieni...świat dalej będzie działał...to my sie zmieniamy, my mamy dziurę w sercu, my mamy pustkę, którą się wypełnia bardzo powoli... Ale inni żyją dalej, tylko na chwile zatrzymają się, by kręcić sie dalej...trzymaj się...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziwiłam się, że dookoła wszystko pozostało takie samo...

    OdpowiedzUsuń