sobota, 26 grudnia 2015

what's a woman without a man?





Można się przyzwyczaić prawie do wszystkiego, prawie, bo gorzej wychodzi przyzwyczajanie do cudzych przyzwyczajeń.   Realne przeszkody napotykamy dopiero wtedy, gdy chcemy zawrócić rzekę kijem, ponieważ najtrudniej jest się odzwyczaić. To jakby zrywać ze swoją drugą naturą lub próbować przedrzeć na druga stronę muru chińskiego za pomocą pilnika.
    Choć nieraz pojawia się nieodparta pokusa, by wetknąć komuś brudne skarpetki do gardła, narzucić muszle klozetową jak wieniec na szyję, albo kazać wylizać do cna kubek z zaschniętą kawą, to serio, bardziej boję się sytuacji, kiedy nie będę miała komu tego powiedzieć, wetknąć, czy narzucić. Na szczęście (bardzo abstrakcyjne;) pożycie małżeńskie gwarantuje cała gamę emocji. To poligon gdzie ścierają sie wzajemne przyzwyczajenia i nawyki więc ciągle iskrzy, czasem wybucha. Największym przyzwyczajeniem pozostaje jednak samo małżeństwo.  I used to.

egzorcyzmowałam się;)








niedziela, 20 grudnia 2015

krótka historia czasu sprzątania



Bardzo krótka, bo w tej materii nie przynudzam. Idą sobie świeta, tup tup, choinka  już odziana, świeczki zapachowe gotowe do odpalenia, gadżety parapetowo-półkowe wygrzebane z czeluści szaf,  to najistotniejsze. Wątek poboczny to okna, podłogi i obcy pod łóżkiem, bo naprawdę strach się bać co tam wyewoluowało.
 W tymże grudniu chce mi się przede wszystkim piec, tyle, że mam problem, bo piekarnik dogorywa i lubi sobie znienacka zgasnąć. Moja nadzieja nie gaśnie, więc jak coś piekę (bardzo rzadko) to klęczę przed nagrzaną szybą z wykałaczką i odliczam do cichego stuk, by ponownie wskrzesić ogień, i tak razy naście.  Cierpliwość to pierwszy stopień do bezglutenowego keksu z suszona śliwką. Zresztą i tak przyjemniej jest posiedzieć przy nagrzanym piecu w kuchni, niż snuć się jak zombie po galerii handlowej i mieć deja vu w każdym sklepie.
Taka herbata przytrafiła mi się pewnego ranka.



Nowa płyta Coldplay'a to świetny prezent dla paranoików, nerwicowców i zestresowanych pracowników empiku. Świetny antydepresant, polecam!


niedziela, 13 grudnia 2015

fly me to the MOON

Spodobało mi się niedawno usłyszane zdanie -"proszę pani,  myślenie ma przeszłość".
Zaintrygowało, bo nie do końca wiedziałam z której strony je ugryźć. Takie 'zen', tzn. nielogiczne i z wierzchu zupełnie bez sensu, rzekłabym - odmóżdżające.... jak.... igła w stogu pcv
 I o to chodzi - by czasem przejść granicę ludzkiego pojęcia, całkowicie się roz-myślić i po prostu być.

Myślenie ma przeszłość - jest przeżytkiem, zwodzi na manowce, wydłuża drogę działania, fałszuje rzeczywistość.


Czy znacie już miejsce spreparowane w (sł)usznej sprawie  - Spotify - zamierzam odkryć!
A poniżej rezultat szperań youtubowych - Willy Moon. Oryginalnie brzmiący chłopaczek z Nowej Zelandii serwujący muzykę z lat 60' w nieco unowocześnionej formie.




do miłego!