czwartek, 24 stycznia 2013

powrót do przeszłości

Naturalnie nic nie jest tak proste i bezpretensjonalne jak kiedyś. Trawa żęta na wymiar, mechanicznym zwierzęciem na prąd, gładziutka. Kury pozamykane, psy bezpańskie w większości wytrute, zamiast boćków samoloty. Nasza rodzinna wieś nie przypomina siebie.
 Pociągnęłam wczoraj babcię za język. Babcia ma w zanadrzu historie starej wsi i młodziutkiej Anielki. Anielka chodziła w wiankach na głowie, długich kieckach, gnała krowy na łąki boso przez pokrzywy i rzeczkę. Zimą, razem z sześciorgiem swojego rodzeństwa popijała lipkę. Kwiatostany lipy suszyły sie na strychu, w izbach pachniało miodem. Dolewano do naparu mleka i nikt nie chorował. Teraz miałka lipka w torebkach ekspresowych, bulion nie biega na kurzych nóżkach ale upycha w kostki, jabłka na wymiar itp, itd... Wszytko na miarę naszych czasów - perfekcyjne po wierzchu, niejadalne w istocie, choć zjadane.
 Dzikie, niekształtne, pozostawione samopas życie w zgodzie z prawami natury ukryło się w dalekiej przeszłości, odżywa w opowieściach. Żeby prawdziwie zapachniało trzeba do źródeł niezmodyfikowanych.

W nocy nie mogłam spać po długim dniu pracy. Uczepiona skraju łóżka czuwałam nad małą gwiazdą. Dziecko rozwinęło swoje odnogi zabierając całą przestrzeń snu. Czuwałam i wąchałam. Rozchodziło sie jakąś maggi, przyprawami w rodzaju curry i pieprzu. Obwąchałam Igora - to on. Boże, czyżby wystarczył jeden dzień bez wanny i przebierania, by naprodukować tyle smrodku?
Dziś rankiem rozwiano wątpliwości.
Igor znowu robił u babci eksperymenty, tym razem na bazie bulionu. Przynajmniej był to rosół z kury, a nie tylko jej kostki;)

dzieci są najbliżej źródła




poniedziałek, 21 stycznia 2013

dookoła świata

Nie mam duszy podróżnika, ale tęsknię czasem za tą piękną resztą świata, którą miałabym wielką ochotę zobaczyć, a nie zdołam. Tyle połaci zapierających dech, tyle skarbów dla oczu...cóż.
 Cieszy mnie przeto moje odkrycie. Nie odkrywam Ameryki, ale stronę o podróżach.
Bardzo oryginalną, bo można na niej zobaczyć zdjęcia panoramiczne.
 Klikasz, przesuwasz myszką po ekranie i patrzysz z perspektywy autora - dookoła. Bardzo ciekawy efekt. Oprócz efektu, jest jeszcze opis, relacja z podróży. Pomysł na medal.
zapraszam:
galeria-zdjec.pl

to tyle;)

piątek, 18 stycznia 2013

CAMILLE

Zachwyciła mnie, od rana jestem absolutną fanką Kamili .



polecam posłuchać od początku do końca - kawał dobrej muzyki a przy tym świetna zabawa!



tu jeszcze jedna próbka pozytywnej energii:




zapraszam na JEJ stronę, by pooglądać resztę (jeśli sie oczywiście podoba:)

poniedziałek, 14 stycznia 2013

o upadku człowieka

Nawiązując do poprzedniego wpisu -"żyć" znaczy czasami upaść i to bardzo nisko;)
 Po raz pierwszy widzę coś takiego i zachodzę w głowę, jak można ujść cało przy takich karkołomnych wyczynach?!
warto zajrzeć, ale trzeba mieć mocne nerwy, bo Kerry Skarbakka robi naprawdę różne zdjęcia.
SKARBAKKA.COM 









niedziela, 13 stycznia 2013

co z tym życiem?

Jak jest z tym życiem, jak nim żyć, żeby nie żałować. Absolutnie nie spisywać na straty.
Podobno, takie "tylko przeżywanie" życia, tj. obchodzenie się z nim jak z jajkiem, jest smutne. Poczytałam tutaj (bardzo fajny blog) i się przestraszyłam, bo być może jestem elementem kompozycji w tym anty-obrazku.

Należy życie żyć, nie przeżyć, nie bać się je zmieniać.
No to jestem jak ta krowa prowadzona tunelem śmierci ku rzeźniczemu przeznaczeniu, całkiem spokojnie idę....idę na straty. Nie wiem, czemu tak piszę, bo w sumie się tak nie czuję. Czy powinnam wyrywać życiu lepsze kąski, nawet jeśli do tej pory smakuje, choć mało wyrafinowanie?
 Słowo 'przeżyć' ma też zabarwienie skrajne. Przeżyć to jak walczyć, bić się z życiem o każdy następny dzień. Tak mogą się czuć kobiety z filmu, którego tytuł zaraz wymienię
 To jest dopiero hard core przeżywania. Gdyby brać życie z perspektywy samsary, to one sobie 'wyżyły' taki los swoimi poprzednimi wcieleniami. Smutne ale nie beznadziejne, bo zawsze jest szansa na wyrwanie się z zaklętego kręgu. Świadomość jest głównym wyzwalaczem. Myślę, że niektóre bohaterki  ją zdobyły, co znamienne - to te bohaterki, które bardziej cierpią, bo niektóre z tych kobiet żyją w poczuciu 'dobrej roboty'...choć co im naprawdę w duszy gra?
"Chwała dziwkom" - tytuł który mnie dręczy - z jednej strony hołd oddany najstarszej, kobiecej profesji, z drugiej ta podła, brudna "dziwka", która zabiera nam faceta. Brzmi bezdusznie, jak oddawanie czci rzeczom ze śmietnika.
Szczerze? Nie mam nic do owych dziwek, bo widzę przede wszystkim KOBIETY, chętnie wyrwałabym te najsmutniejsze i najmłodsze z indyjskich burdelowych dzielnic.
Zobaczcie ten film koniecznie!



wtorek, 1 stycznia 2013