sobota, 27 października 2012

biłgorajskie lekarstwo na głuchotę i poranny widok na przetarcie oczu

ten blog się muzycznym staje :)

leżała na półce w sklepie kulturalnym i wyglądała okładką na ludzi.
 Musiała taka jedna wziąć i posłuchać audycji w radiu Roxy i usłyszeć, żeby się zachłysnąć, a dopiero potem z półki pochwycić  ukoić w rękach i uszy zagłaskać.
Muszę się wam do czegoś przyznać - chcieć podążać moim śladem, to odkryć pragnienie znalezienia harmonii u styku przeciwieństw, odkryć pokój i nieprawdopodobną spójność w połączeniu powierzchownie obcych rzeczy. W muzyce liczą się melanże, zetknięcia różnych światów, eklektyzm.
Może nie powinnam pisać pod wpływem chwili, ale właśnie odnalazłam wszystko, co na chwile obecną potrzebuję. Znalazłam to w muzyce, czy to nie cudowne?:)

folklor połączony z elektroniką, jazzem, muzyka klubową, wschodnią nutą, śpiewem alikwotowym - a całość po prostu
ZJA-WI-SKO-WA!!!

Makaruk "Erotyki ludowe" ( wespół z zespołem śpiewaczym z Rudy Solnej)



jesli zobaczycie w sklepie ta okładkę to ...!!!




 a jeśli zobaczyliście dziś to, co ja - to nie było do przYwidzenia, to się dzieje naprawdę.
 Przepowiadali, wróżyli i widzieli w szklanej kuli. Moje wytrzeszczone gałki wpadły w pułapkę bieli. Idzie ta zima jak z płatka




piątek, 26 października 2012

między słowami

o bogu mówi się w różny sposób i tak naprawdę, to mówienie może okazać się czczą gadaniną. Nigdy nie odkryjesz po słowach, co człowiek ma naprawdę na myśli. Zdania to niejednokrotnie kamuflaże, oderwane od istoty wyartykułowane dźwięki. Słowa nas gubią, ale stało się tak, że one sa naszym głównym orężem więc trzeba mieć do nich serce!
Czasem mierzi mnie bitwa na głosy, kiedy ludzie przekrzykują się by sobie udowodnić prawdę. Gdzie ta prawda, kiedy to twój zryty rzeczywistością umysł stara się ogarnąć wszystko. To kpina, bo umysł jest inwalidą - jeśli używasz go jako narzędzia do zmierzenia i nazwania tego co duchowe, to ślizgasz się po powierzchni.  To, co transcendentne pozostanie takie niezależnie od tego, jak będziesz to sobie starał wytłumaczyć i uporządkować w głowie.
Ludzie siebie piętnują za słowa, wystarczy że jakieś słowo im się nie spodoba i już uruchamiają oskarżycielski ton. Bo jeśli "źle mówimy" to tacy tez jesteśmy. Proszę się zatrzymać w tym momencie i zastanowić, czy tak jest w istocie.
Mam takie zdanie ...
człowiek stworzył ...hmmm..nazwijmy to brzydkie wyrazy. Ludzie używają od groma brzydkich wyrazów, ale.... to tylko brzydkie wyrazy. Choć mam odruch wymiotny kiedy słyszę w tramwajach seriami przewijające sie 'kurwy'  w charakterze przecinka, to w tej piosence...no...coś w niej jest takiego, że stanęły mi w oczach łzy.
Dlatego dziś mam odwagę (tak, tak, bo ja się zwykle boję;) ją pokazać i skłonić was do posłuchania.
Nie , nie będę słuchała reszty nagrań Winiego, nie dam rady, bo reszta tego rapu to rzucanie się z piątego piętra na łoże fakira heh..
 Warto czasem wsunąć się pod słowa, pod brudnym dywanem mogą kryć się perły, prawdy uniwersalne.






piątek, 19 października 2012

cie chorooba...

Mam bardzo dużo czasu, całe życie wręcz. Czas jednak oddaję pracy. Praca praca praca...po powrocie do domu, padam padam padammmm....czyli walc konającego, tudzież obowiązkowa samba w kuchni i coraz rzadziej rumba w sypialni.
 Dziecko chore 3 tygodnie już. Trzy tygodnie dziwnego drapania w gardle bez jakichkolwiek zmian osłuchowych (się to fachowo nazywa) Od dzisiaj antybiotyk, kurka wodna! Pierwszy antybiotyk w jego pięcioletnim życiu. Jesli nie przejdzie, to wizyta u alergologa murowana. Tylko na co ten przedszkolak może mieć uczulenie. Już wiem!! Na przedszkole! Ostatnio się zwierzył, że lubi tak kaszleć bo nie musi chodzić do przedszkola, wot i probliema. Igor od zawsze opierał się przymusowi życia w stadzie równolatków, więc jak poradzi sobie z obowiązkową frekwencją w szkole?
z dziś:
lekarka - Umiesz połykac tabletki? Trzeba je popijać herbatką, soczkiem...
Igo- Tak, tak, w ogóle to lubię popijać. Popijam sokiem jabłkowym, herbatą i...kompostem.
matka w brech, a lekarka z powaga - kompostem się użyźnia ziemię w doniczkach, wiesz?
 No co też nie powie;)

środa, 17 października 2012

co mi się podoba

Trawi mnie głód.
Obecnie jest to ssanie muzyczne i dlatego po nocach markuję na youtube i słucham z oczami na zapałkach, za to z uszami słonia. Hopsam od obrazka do obrazka i wychwytuję co bardziej 'moje" brzmienia.
 Łapię się też na tym, że czasem muzyka nie tak bardzo do mnie przemawia jak osobowość muzyka, jego poszukiwania, inspiracje, życie. Pierwsze wrażenie w muzyce (to dobre) zwykle otumania, bywa też, że  tumany zachwytu wzbijane przy pierwszym odsłuchu, z lekka się rozrzedzają przy kolejnych i pozostaje tylko niemrawe "fajne" z "ale". Ja tak miewam.

Najpierw Invisible. Może dlatego, że wprzód było spore ACH! a potem tylko lapidarne  "no nawet" Niewidzialni są  psychodeliczni i smętnawi. Na swojej drugiej płycie eksperymentują na pograniczu depresji i trzeba przyznać, ładnie się synchronizują ze smutkiem. Cóż, stwierdzam, nie bez satysfakcji, że nie jestem AŻ tak melancholijna, więc nie wsiąkam do szczętu.
 Polecam  ich muzyczną widokówkę z wodą w zwolnionym tempie, ładna jest:)


 

Subtelna i czarująca jest nowa płyta Destroyer - " Kaputt".
Ów (niby) niszczyciel to właściwie kanadyjski muzyk i kompozytor Daniel Beyar, którego wcześniej nie miałam okazji usłyszeć, a tu proszę - miła niespodzianka. Swoją drogą co on na tej płycie zniszczył? - zły gust może... choć w tej materii nie należy podobno dyskutować.
Jest spokojnie, ale do studni łez nie wpadamy, dlatego bardzo lubię, gdy  Destroyer działa... no co tu dużo pisać (tym bardziej, że jutro zaczyna się już wkrótce;)





Gdybym miała, po swojemu, określić następną kapelę to użyłabym słów - Elektroniczni Beatlesi.
Czuję pod mostkiem, że tak właśnie jest, a serce nie kłamie.
No i uwierzcie mi na słowo pisane - właśnie przeczytałam podlinkowaną recenzję, gdzie nazywają ich Beatlesami przyszłości . Ha! ma się tą intuicję:D
 Podrygi to czynność, która niezmiennie wyrywa mnie z pozycji siedzącej gdy ich słucham, bo bardzo korzystnie (jak mawiał mów wuj) jest posłuchać Django Django - wzrastają siły witalne, nastrój sie poprawia, sprężystość ruchów także. Polecam!!!



Ostatni (choć pewnie i tak wybrani dotrwali końca;P) są David Byrne i St. Vincent.
 Byrne to legenda - Andy Warhol muzyki, ale St. Vincent to dla mnie nowina.
 Święty Wincent był (jest ) kobietą i zwał (zwie) sie - Annie Erin Clark.
 Annie jest bardzo zdolna:)
Na razie nie mogę wiecej powiedzieć na jej temat, chyba tylko tyle, że nie słucha się jej ot tak, po prostu.
 Jej najnowszy album powstał przy współpracy z Davidem B. i jak można przypuszczać jest hmm...inny niz piosenki Adele?

 Ten kawałek dziwnie mnie urzekł. Chcę wracać, by raz jeszcze posłuchać i obejrzeć... pouśmiechać.



a tu samaVincenta, pogrzebana




poniedziałek, 15 października 2012

co uszczęśliwia?

Przekraczamy różne granice...cierpliwości, Niemiec, zdrowego rozsądku itp. Najbardziej spektakularne są w tym wszystkim granice ludzkich możliwości.
 Felix Baumgartner (felix -  szczęliwy; łaskawy) zdobył się na skok z wysokości 39 km. Spadając, przekroczył granice dźwięku, kilka innych - fizycznych, no i na pewno pokonał coś w sobie. Jak uklęknął na ziemi, czuł się szczęśliwy...że przeżył. Sam powiedział, że na  szczycie nie myślał o wynikach, rekordach, ale o tym by wylądować w jednym kawałku.
Zastanawiam się, po co nam takie rekordy? Jest to uwarunkowane genetycznym deficytem adrenaliny, niektórzy muszą POCZUĆ, że żyją ślizgając się po krawędzi?
Czy wasze szczęście jest czymś uwarunkowane? Czy można być spełnionym po prostu?
 Do tego zmierzam.
 Wyzbyć sie pragnień.

tu macie podlinkowany skrót owego wyczynu:
http://wiadomosci.onet.pl/wideo/historyczny-skok-felixa-baumgartnera,97065,w.html#


a niektórzy przekraczają swoje granice w ciemno

granica jest jak tajemnica