piątek, 23 listopada 2012

obecna

Chciałam bardzo podziękować za wasze opinie, które zostawiacie w komentarzach. Z każdym wpisem mocniej sobie uświadamiam, że człowiek nie może opierać sie tylko na swoich przemyśleniach, bo one nie są w pełni ukształtowane. Uzupełniacie mnie, dolepiacie kawałek własnej gliny.

właśnie obejrzałam film " Marina Abramowić. Artystka obecna"
W tym momencie nabieram powietrza w płuca, splatam ręce za głową...

Jestem pod wrażeniem.
Jej ostatnie przedstawienie w nowojorskiej MoMa na pewno pozostanie w pamięci ludzi, którzy wzięli w nim udział. Wielu ponoć skrajność tego przeżycia odmieniła.
 3 miesiące, 6 dni w tygodniu, przez kilka dobrych godzin w ciągu dnia, Marina siedziała na przeciwko przypadkowego człowieka nawiązując z nim intymny, milczący kontakt. W całkowitym oddaniu, z zachowaniem pełnej świadomości i autentyczności  BYŁA dla innych.
czy to nie sztuka?
bo czym jest sztuka?
spróbuję odpowiedzieć bez pomocy wikipedii - sztuka to zjawisko ponadprzeciętności, nierzadko trudne w odbiorze. Sztuka jest zakamuflowaną prawdą, która trzeba wyłuskać, wymaga wysiłku i dlatego wzbudza szacunek.

" Ludzie nie rozumieją, że najtrudniej jest stworzyć coś z nicości.To wymaga całkowitego oddania, bo nie opowiadasz żadnej historii. Nie ukrywasz się za przedmiotami, nie ma nic, tylko twoja czysta obecność. Musisz zdać się na własną energię"
Szacunek.

W pewnej chwili przez głowę przeszła mi myśl - Nie daję rady dłuższej zabawie ze swoim dzieckiem, uciekam, wymiękam. Czas staje się wtedy ciężarem, którego nie można przesunąć, w którym czuję się uwięziona. Cóż, bywa.....  a co gdyby stać się pełnoetatową performerką obecnego macierzyństwa. Tylko niech to będzie spontaniczne, niezaplanowane. Niech to nie będzie wykonanie, a życie.





obejrzyjcie!



7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. uważność na drugiego, niezależnie od wielkości - dorosły, czy dziecko. tak mi się skojarzyło z tym performancem. i z życiem mi się jeszcze skojarzyło, bo sama zwróciłam ostatnio uwagę na swój brak uwagi. totalny rozkojarz i zero skupienia. może to takie "niecierpliwe" czasy? a może to wymówka...sama nie wiem.

      Usuń
  2. a może to kwestia temperamentu, stan naturalny?
    Tez daję sie złapać w pułapkę pląsającego umysłu, no ale skoro mamy juz tego świadomość to trzeba to przyjąć z pokorą, zaakceptować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. teraz nie obejrzę, trzeba mieć "wieczór", a nie chwil kilka na szatkowanie filmu. ale od jakiegoś czasu tytuł zapisany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz poznałam tą panią jakieś pół roku temu i po dzień dzisiejszy jestem pod jej wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Postaram się obejrzeć, kiedy znajdę więcej czasu, wyrywkami nie chciałabym.
    Bardzo trudno jest być tak naprawdę z kimś, dla kogoś, poświęcić mu czas.
    Pewnie dlatego, że sami dla siebie go czasem też potrzebujemy i do tego również mamy prawo, a często sobie go dajemy najmniej.
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń