sobota, 18 lutego 2012

around my head

Mam dziurę z tyłu głowy, przez którą wylatują wszystkie myśli. Co się pojawi wypada tamtym otworkiem, jakby natychmiast stawało się nieistotne jak zeszłoroczny snieg.
Dociera do mnie ile nieistotnych rzeczy zabiera czas, zamiast być - myślę, gdybam, projektuję.
Jedynie i prawdziwie obecna jest we mnie muzyka. Na tym polu rozbiłam obóz.

Godzina 21.54
leci Zero7



nic więcej ponad to, ze sie zapuszam ZAPUSZCZAM zapuszczam
bo...
chcę grzebieniem włosy czesać, a nie targać rękami

8 komentarzy:

  1. jakkolwiek obrazoburczo to nie zabrzmi - pożycz dziurę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziura w głowie jest potrzebna. Żeby przewietrzyć się od czasu do czasu i nie wybuchnąć.

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja dziekuje za muzykę, u mnie tez ostatnio tylko dźwięki

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie taką "dziurą w głowie" przez którą przelatuje natłok informacji jest zapisywanie wszystkich pomysłów, myśli, rzeczy do zrobienia itp. w notatniku. To działa niezwykle oczyszczająco :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawie za miesiąc wiosna, dziura zarośnie, i będzie pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami warto otworzyc te dziure w glowie... wyrzucic... i dalej zyc...byc!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty też? Te dziury są jakieś zaraźliwe chyba...;)

    OdpowiedzUsuń