środa, 27 lipca 2011

qlturalne lenistwo

Sami w domu.
Latorośl owija się wokół babci i cioci, 100 kilometrów od domu rodzinnego.
Gdy nie ma dzieci w domu, rodziców tym bardziej;)
Abstrahując od konieczności ciułania na emerytalne kieszonkowe,  w wolnych chwilach staramy się czerpać z zasobów kultury, która to rozkwita w związku z katowickim TAAK.
TAAK! to regionalny projekt, który ruszył w ramach Krajowego Programu Kulturalnego Polskiej Prezydencji 2011. (nazwa jak tasiemiec)
Jest w czym wybierać. Akcja trwa w całej Polsce, w jej ramach warsztaty, koncerty, pokazy z pogranicza fotografii, sztuki, designu, komiksu.
Atrakcji multum.

 29 lipca na Mariackiej nieźle zapowiadające się koncertowanie.
Start o 20.00.
 Kto się pojawi, być może nieświadomie spojrzy mi w twarz;) Bo ja będę obecna obowiązkowo.

www.uwaganakulture.pl

Pisałam o 'Rozstajach' i zawędrowałam na nie.
 Naspacerowaliśmy się jak japońscy turyści, tylko raczej uliczkami mało uczęszczanymi.
Z dala od krakowskiego rynku, którego oblicze zmienia się za sprawą  m.in. komercyjnego 'retroryzmu', który jest moim autorskim  określeniem na komunikację dorożkarska w stylu vintage ;P
Boże mój, gdzie nie spojrzysz konie i karety. Biznes się kreci i to dosłownie.
Poza tym szarańcza turystów obsiadająca co się da. Cóż, my w jej poczet również się wliczaliśmy, aczkolwiek uciekliśmy na peryferia do momentu muzycznej inauguracji festiwalu.
Pogoda była barowa, ale stanęło mimo wszystko przy scenie.
 W strugach deszczu (bywało) i dźwięków (non stop:) można upajać zmysły zdrowo i bez umiaru.
Nie ma jak żywa muzyka, prosto z wnętrza kontrabasu, akordeonu i instrumentów bardziej egzotycznych.

Najbardziej oczekiwana przeze mnie Dakha Brakha okazała się mistrzynią transowego brzmienia na ludowo.
 Byli niesamowici! Naprawdę dobra robota, co jest w istocie tłumaczeniem nazwy ukraińskiego zespołu.

Kilka migawek spod sceny
 Na Kraków w innej odsłonie zapraszam na www.kolorami.blogspot.pl  )


Moishe's Bagel:


 Sedaa:


Dakha Brakha:




piątek, 22 lipca 2011

w lipcu jak w ...??

Dostałam wyróżnienie, przyszło w blogowym łańcuszku. Kurcze , a ja zwykle te łańcuchy bezpardonowo zrywam, nie wychodzą mi.
 Oczywiście dziękuje i jest mi miło, że Polala się do mnie uśmiechnęła i ja ten uśmiech odwzajemniam szeroko :)), ale raczej odpuszczę wskazywanie konkretnych osób. Jestem wredna, co?:P
 Miałabym napisać 7 rzeczy o sobie. No proszę, a ja na swoim poletku grafomańskim zostawiłam już setki informacji o sobie, które czytacie między wierszami. Mam wskazać 16 blogów - wskażę wszystkie znajdujące się na liście. Wszystkie lubię i wszystkie pragnę gorąco zareklamować i polecić:)

Poza tym.
 Chce mi się spaaaać, a muszę dom odgarnąć. Zdecydowanie odgarnąć, bo trochę ścieżek już wydeptaliśmy, a potrzebna słoneczna aleja.
W pracy mnie wkurzyła babcia stara. Boję się jej.
Za każdym razem jak przychodzi, ma do mnie ALE i to jeszcze z !!!.
Dzisiaj po mnie pojechała za nierówne złożenie Wyborczej i że rzucam gazetami, zamiast kłaść. Przepraszam, że nie obliczyłam trajektorii lotu i ze nie mam linijek zamiast palców.
wrrrr
 Gdybym umiała kręcić filmy, to wyreżyserowałabym  seryjny dreszczowiec o tej kobiecie pt. "Mokre dłonie 1"  2  3  itd..
 Dziś wybitnie nie mam kontaktu ze swoją głową.
 pa...aaaa (czy ktoś się łączy ze mną w ziewaniu?;)

czwartek, 21 lipca 2011

etniczne klimaty

U mnie zawsze gra, czy piszę o muzyce czy nie :)

tym razem gorąco polecam podróż do korzeni
od 24 lipca startują:


ROZSTAJE 2011
P o d r ó ż   n a   W s c h ó d
13th CROSSROADS Festival Krakow


kto jedzie?
 Ja chciałabym pojechać, przynajmniej na inaugurację niedzielną.

wszystko na temat znajdziecie oczywiście na
WWW.ROZSTAJE.PL

wtorek, 19 lipca 2011

pantha rei

czuła piosenka o uniwersalnym przemijaniu


prąd rzeki jest elektryzujący i nieodparty
wszystko i wszystkich rwie w jednym kierunku




Down by the river by the boats
Where everybody goes to be alone
Where you wont see any rising sun
Down to the river we will run

When by the water we drink to the dregs
Look at the stones on the river bed
I can tell from your eyes
You've never been by the riverside

Down by the water the riverbed
Somebody calls you somebody says
swim with the current and float away
Down by the river everyday

Oh my God I see how everything is torn in the river deep
And I don't know why I go the way
Down by the riverside

When that old river runs pass your eyes
To wash off the dirt on the riverside
Go to the water so very near
The river will be your eyes and ears

I walk to the borders on my own
To fall in the water just like a stone
Chilled to the marrow in them bones
Why do I go here all alone

Oh my God I see how everything is torn in the river deep
And I don't know why I go the way
Down by the riverside 

Oh my God I see how everything is torn in the river deep
And I don't know why I go the way
Down by the riverside 

czwartek, 14 lipca 2011

w swoich żywiołach

Często mam wrażenie że za czymś gonię, a to cos ucieka.
 Najgorsze, że niełatwo to zdefiniować.
Chcę zrobić to, tamto i jeszcze raz to.
Zobaczyłam zdjęcie zrobione z okna samolotu, zachwyciłam się chmurami i zapragnęłam tak samo odfrunąć, chociaż mam lęk przed nieznanym i w niebie byłam tylko na ziemi.
Dziś w "Zwierciadle" wpatrywałam się na bezdechu w zdjęcie , które zrobił Marcin Kydryński.
Nie mogłam sie najzwyczajniej oderwać. To zdjęcie było całe namagnetyzowane jakąś energią, której mi najprawdopodobniej brakuje. Zerknijcie do zwierciadła, może będziecie czuli podobnie..?
Brakuje mi  buszowania w przestrzeni, a jednocześnie potrzebuję zaczepienia w tej przestrzeni. Tak, żebym będąc w jednym miejscu, była jednocześnie wszędzie.
Drzewo na nie kończącej się lini horyzontu.
 Kotwica w bezgranicznym morzu wolności.
 Balans przeciwieństw.
Nie potrafię tego nazwać w ciasnej perspektywie głowy.
Mam w sumie solidny port, uwielbiam sie kołysać na falach rodzinnej przystani, ale jednak cos w moim sercu tęskni, cos dmucha w żagle.
Co TO??
Nawoływania z niebytu?
Miewacie nad morzem, w górach...gdziekolwiek wasz duch chce przemówić...takie silne , wręcz bolesne uczucie ocierania sie o prawdę, cos absolutnego, coś wielkiego spoza.
Mam tak wybitnie nad morzem.
 Morze to jest moja studnia bez dna.
Morze jest dla mnie krawędzią między rzeczywistością, a rzeczywistością.
Nad morzem się rozpływam, tracę kształty, przekraczam znane terytoria i jest mi zimno we mgle niewiedzy i tajemnicy.
 Woda jest granicą.


2 lata temu



środa, 13 lipca 2011

big love

Wczoraj minęły cztery lata, odkąd staliśmy się rodziną. Szmata czasu, jakby powiedział Złomek ;)

 Pierwsze lata życia małego człowieka to najlepsze studium zmian.Wyraźnie widać róznice między kolejnymi świeczkami na torcie.
Człowiek się zastanawiał 2 lata temu, czy jego dzieło stworzenia zacznie w końcu porozumiewać się nie tylko gestem i grymasem, a tu, pewnego letniego dnia, nad jeziorkiem, słyszy nagle taki komunikat : " Tato, zaplaszam do mnie. Będziesz mnie ASEKULOWAŁ w wodzie". Dla postronnych może nie jest to wyczyn krasomówczy, ale rodzice są zawsze poskładani, a przy okazji puszczają do siebie czułe, porozumiewawcze oko, że taki fajny mądrala im wyrasta pod nosem.
Miłość do dziecka to jest MOC, tego się nie da opisać słowami, ani nawet porównać do największych rekordów Guinessa. ;)

Tort był, czekoladowy i znalazły się też lentilki na czwórkę z uśmiechem.



poniedziałek, 4 lipca 2011

retrospekcja

Jestem zwierzęciem społecznym-apolitycznym. To taki hipotetyczny model zachowań obywatelskich;P Mogłabym nawet spytać...poli.. co?? 
Rok temu wieczorem, przypadkowo, chyba w stanie nietrzeźwym nacisnęłam jakiś przycisk na pilocie i oczom moim ukazała się przyszłość.
Przytuliłam się do aparatu i uwieczniłam jak wybieraliśmy danie dnia - 'Kaczka z jajkami' czy też Comme o' Rosqoui
Kurcze, czas leci, wszystko się zmienia i nie zmienia się nic - czyz to nie jest definicja życia en Pologne, która czasem wydaje się jakimś obcym krajem? ;)

niedziela, 3 lipca 2011

Iceland I love You :)

. Kiedyś tam polecę :))

sobota, 2 lipca 2011

scream !!

Nie lubię, jak ludzie krzyczą. Jak się kłócą tak donośnie.  Skrzekliwe dźwięki przechodzą przeze mnie nieznośną wibracją i obkurczaja komórki. Nie lubię, bo sama podnoszę głos, tak mnie nauczono (ale koryguję to ustawicznie). Ludzie są jak zwierciadła, dokucza w nich to, co sami sobą reprezentujemy, albo tkwi w nas jak drzazga.
   W domu moich rodziców najczęściej forsowało się zdanie krzykiem, bo argumenty nie miały szans przebicia w spokojnym tonie, tylko trzeba było rozdziawiać paszczę. A najgorsze było to, że mój tata miał zawsze rację, nawet gdy jej nie miał.
Kiedy dziecko, ktokolwiek, nie ma szans na wypowiedzenie swojego zdania, na wysłuchanie, to lepi sie z niego taki skonfundowany, sfrustrowany człowiek.. Źle jest wychowywać dzieci do posłuszeństwa tylko i wyłącznie.
 W moim odczuciu i w moim domu rodzinnym, dobre dziecko oznaczało te, które słucha starszych bez mrugnięcia okiem,  idzie ścieżką wydeptaną przez rodziców.
 Mama swego czasu mi wypominała, że przestałam chodzić do kościoła, że się nie modlę modlitwami ze skarbczyka. Ech...Modlę się, modlę się swoim życiem na każdym kroku, proszę, otrzymuję i jestem wdzięczna, a  przestałam chodzić, dlatego że moje myśli nie mieściły się w świątynnych murach i chciałam inaczej, bez niedzielnych pielgrzymek i kazań, które w moim domu przechodziły mimo uszu, bez świadectwa wiary i głębszej refleksji. Mama uważa jak dotąd, że nie chodzę z powodu lenistwa i jest jej przykro z tego powodu.
Teraz czuję się wolna i lepsza, z mężczyzną, przy którym moje myśli są jak ptaki na bezkresnym niebie, który to docenia i wzbogaca swoimi spostrzeżeniami.

Smutne jest odkrycie, że żyło się obok najbliższych ludzi a nie z nimi, że nie było i ostatecznie chyba nie ma miejsca na szczerą i równą rozmowę z osobą która dała ci życie - tatą, bo ta osoba może odebrać to jako zamach na swoje racje.
Tata się przyzwyczaił do mojego zycia, ale nie rozmawia ze mną, nie pyta dlaczego ? Nie interesuje go to,
nie chce zrozumieć i nie wierzy, że robię to z przekonania, a tylko dałam się urobić kolejnemu mężczyźnie w moim zyciu ;( 
 Czuje się niedoceniana. Moja postawa nie jest odbierana jako akt samodzielnego, krytycznego myślenia. a tylko kolejne poddanie.