środa, 29 czerwca 2011

esteci

trzeba ładnie pracować ;)

poniedziałek, 27 czerwca 2011

don't give up:)

Fajnie jest patrzeć na słońce by nie widzieć cieni, fajnie mieć pozytywne nastawienie. Tworzyć w głowie jasne i optymistyczne scenariusze. W człowieka wchodzi nowa energia i mu się chce. Nie wyobrażam sobie myśleć na 'nie' kiedy stawiam sobie jakiś cel do osiągnięcia. Ustawiam sobie program na 'tak', nawet jeśli to nie ten moment na wygraną i los się nieco wypina, okazuje się.
Cóż klepnęłam tyłek losu i popędziłam go dalej w nieznane, ale liczę że sprzyjające czasy. Rzeczywistość jest jaka jest. Los czasem się uśmiechnie, a czasem każe czekać cierpliwie na kolejny sygnał, błysk, szansę.
Zaliczam postój, bo mam przeczucie, że nie udało się na rozmowie.
 Pani była bardzo miła, ale zakończyła rozmowę stwierdzeniem, że mają ciężki orzech do zgryzienia. 300 kandydatów, 10 na jedno miejsce. Ajć..
W znacznej częsci zakwalifikowanie się jest uzależnione od liczby punktów zdobytych w podaniu , a jest nimi chyba doświadczenie i przekonywujaca motywacja do rozpoczęcia pracy w roli trenera.
Wydaje się, że moja motywacja nie jest wystarczająca dla nich.
Wielu kandydatów, wynikało z relacji rekruterki, prowadzi działalność prospołeczną, pracuje z niepełnosprawnymi, udziela sie w fundacjach, stowarzyszeniach. Myślę, że wskazanie na te osoby jest jednoznaczne, że są pierwsze na liście, bo juz podjęły się jakiejś misji i organizatorzy mają podstawy sądzić,że nowe kwalifikacje przełożą na praktykę. Też bym przełożyła....;)
cóż..

 Taki ze mnie szaraczek, który spiął tylne nóżki, próbuje odbić od zielonej łączki, ale na tej łączce to on sobie do tej pory raczej leniuchował i mu kończyny zdrętwiały. Nagle ktoś na horyzoncie macha bukietem marchewek, więc robi  ochoczo skok, ale okazuje się są sprawniejsze króliki, które lepiej wycisną z nich sok. Trusiek musi zadowolić się sałatą, ale nie może przestac marzyć o marchewce, musi dalej studiować marchewkę i wybierać marchewkę odpowiednio chrupką i dopasowaną do siekaczy ;)

Nie opuszcza mnie mimo wszystko nadzieja, że marchewkowe pola są niezmierzone i że najem sie jeszcze zdrowo.
Nadzieja niech więdnie ostatnia.

Całuję wszystkie kciuki, które były za mnie trzymane;)
Dzięki !
Muaa

sobota, 25 czerwca 2011

czekając na..

Czekam sobie z zapchanym nosem na dzień, którego nikt ponoć nie lubi, ten na 'p'.
Będę tego dnia poważnie i świadomie patrzeć na pana lub panią z naprzeciwka, którzy ostatecznie dadzą mi przepustkę w nieznane, lub tez odprawią. Druga opcję rozdmuchuję, by się czym predzej ulotniła:)
 Ja mam nadzieje prawie tak wielką jak wiara. Normalnie nie chce mi się wierzyć, że się nie dostanę na kurs dla trenerów biznesu. Po prawdzie, to nigdy nikogo nie szkoliłam i nie byłam zmuszana by dzielić się wiedzą przed jakimkolwiek gremium, aaale nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować sił w nowej dziedzinie i środowisku. Niby strach może stać, ale ja się nie boję i JUŻ.
Mmmm...lubię nowe, nowe mnie pociąga. Wyzwania mnie budzą z letargu. Nie przepuszczę okazji (darmowej;) by się nauczyć czegoś nowego i daję słowo, tym razem dam z siebie wszystko, by to szkolenie ukończyć i nie siąść na laurach.
Studiowałam wieki temu, ale coaching leży tuz za miedzą, mogę pójść tym tropem i w końcu w czymś się wyszkolić, zając serio. Bardzo sobie tego życzę. Chcę zrobić ten krok, wziąść ożywczy oddech, dać z siebie wszystko i jeszcze trochę.
 Ciesze się, że do mnie zadzwonili z ichniejszej siedziby i że zaprosili na rozmowę. Wymodliłam ją sobie.
 Was proszę, trzymajta za mnie kciuki moi drodzy ! :)
 Ja trzymam mocno, ale potrzebuję stworzyc wokół siebie aurę wygranej. Myśli kreują rzeczywistość, a i wasze dobre fluidy się przydadzą.

Dooobranoc:)

czwartek, 23 czerwca 2011

nowinka techniczna

Grupa domowa "Kreatywa" ma zaszczyt przedstawić najnowszy model samochodu ekologicznego.
Opel "Tektura"
Całkowicie napędzany wyobraźnią.

niedziela, 19 czerwca 2011

niedziela i wszystko gra

Każdy dzień jest dobry na słuchanie.
 Kolega w pracy włączył podwójną niewiadomą.
Raczej się zakochałam, a moja mp3 ssie zapamiętale mini paluszki;)
Plan na następny tydzień - kupić słuchawki oszczędzające naskórek ucha zewnętrznego czyli chyba nauszniki.

The XX i ich 'Crystalized'
 ( kiedy głosy się nakładają, brzmi to z niemiecka, wsłuchajcie się)
Romy Madley ładnie wyspiewuje swoją wadę wymowy:)
http://youtu.be/Pib8eYDSFEI

środa, 15 czerwca 2011

być kobietą

Dziś nie byłam sobą. Udawałam nie wiadomo co, nie wiadomo kogo?
Nie byłam przede wszystkim kobietą, ale mężczyzną tez nie wiedziałam jak być.
Zastanawiałam się w drodze, kim w tej chwili jestem i czy mnie chociaż widać? Jako taki twór trzeciej kategorii, płeć nie wymyślona, wymknęłam się biologii po bułki i masło.
Pozbawiłam się prawdziwych cieni na powiekach, prawdziwego czernidła na rzęsach i nawet nie sypnęłam słówkiem o prawdziwym różu  do policzków. Po prostu nie istniałam i jako powłoka pozbawiona treści, przywitałam się ze sprzedawczynią, która jednak zareagowała na mnie, o dziwo, w rodzaju żeńskim??!!
Dziwny jest ten świat, dziwne rzeczy piszą, bo przecież czytałam i widziałam - było napisane , jak byk: "Prawdziwa kobieta nie wyjdzie z domu nie umalowana"
 Rano jestem taka nierealna i wieczorem jak kładę się spać, również  nierzeczywista.
 Nie dajcie się zwieść zdradliwej mimice bez podkładu, to fatamorgana kobiecości.
Jak śpię, w ogóle mnie nie ma.
Straszne!


sobota, 11 czerwca 2011

nowy tatuaż

..pozostawia go czas :))

czwartek, 9 czerwca 2011

kroniki autobusowe

Od dłuższego czasu mam pytanie na śniadanie i na obiad, kwestie sporne na deser, a kolacje bez odpowiedzi to już wcale nie są trawione.
Tłumaczę życie na pełnym etacie i przyznam, że choć jest to wyczerpująca praca, tym niemniej tematy budzące wątpliwości nie zostają wyczerpane. W rolę bibuły, czyli wybitnego środka pochłaniającego, wczuwa się oczywiście mój syn będący niewyczerpanym źródłem pytajników.
W sumie to ciekawe i stymulujące zajęcie, tak myśleć, a potem odpowiadać. Rodzic ma okazję sie przekonać, czy potrafi tworzyć definicje przystępne dla przedszkolaka i czy poziom jego wiedzy ogólnej jest głęboki, li też po kolanka?
 Nie mnie oceniać czy Igor ma mądrą mamę, ale ona wszak bardzo się stara, naprawdę ;)
  Kontynuując. W związku ze świeżym, przedszkologennym wysypem pojęć, wśród których rekordy popularności bije słowo - 'afera', chciałabym usystematyzować pojęcia mijającego dnia, poczynając od słowa:

awaria

Drzwi autobusu 815 zaplanowały się zaciąć dnia 9 czerwca 2011 r. o godz. 7.25.
Nawet dziarski kierowca nie potrafił tchnąć w nie życia cudownymi rękami. Rodzina pasażerów przyglądała się sytuacji w aureoli zadumy i oczekiwania. W końcu coś drgnęło. Na tylnej szybie pojawił się cień nadziei, a na imię było mu 825.
Zbita masa zaczęła się odrywać i przemieszczać. Ja wysiadłam ostatnia, z lenistwa albo chęci zbojkotowania owczego pędu, już nie pamiętam.
Wskutek swojej opieszałości ledwo wcisnęłam się na przód autobusu-wybawcy, oparcie znajdując jedynie w drzwiach.

awantura autoprezentacja asertywność agresja

Jedziemy sobie, jedziemy suchą szosą. Słucham muzyki na słuchawkach, ale od pewnego momentu dobiega mnie wyraźna wypowiedź pełna pretensji i cech zdartej płyty. Longplay do komórki w wykonaniu dziewczyny (zwanej odtąd laską), jak to KZK GOP Sp. z o. o. obniża komfort życia, jak to ona płaci za kwartalny i żąda by się nic nie psuło, że w Grecji to nie do pomyślenia (?!) itd.
Księga skarg i zażaleń zdaje sie nie mieć końca, za to natężenie decybeli rośnie. Reakcja ogółu zerowa.
 W końcu otwieram usta i zwracam sie do tego ciężkiego przypadku brzmiąc mniej wiecej - proszę pani, zbyt głośno pani rozmawia, to przeszkadza kierowcy  i pasażerom.
W odpowiedzi słyszę parsknięcie, że kto jej zabroni rozmawiać.
Z moją misją zaczynają sie utożsamiać inni. Wow! przybywa wsparcie.
Próby perswazji nie przynoszą jednak zadowalajacych efektów. Laska zawzięcie trajkocze do komórki i dalej odgrywa role życia - sędziego, malkontenta, idiotki i chama, bo obraża juz kierowcę, który ośmielił się miec wadę wymowy.

antrakt, 'a takiego wała',  atak, argumenty

W końcu kierowca stawia kropkę nad i.
Na kolejnym przystanku kładzie ręce na kierownicy. Autobus nie rusza, co porusza tyły. Tyły włączają sie do akcji, która nabiera tempa. Laska w końcu milknie, łojć, byłby lincz inaczej.
Kierowca okazuje się, kończył kurs fotografii cyfrowej i robi jej zdjęcie komórką. W odwecie laska pstryka mu ze swojej. Wymiana argumentów policyjnych i w końcu cisza, muzyka silnika, bujanie. Pasażerom wracają tępe spojrzenia za okno, emocje opadają jak poziom benzyny, ciśnienie w kołach wyrównuje się.

analiza

 Co laska chciała osiągnąć? Wzbudzić poczucie winy u kierowcy? Urozmaicić monotonną jazdę?
Ostatecznie odegrała rolę elementu wybitnie wkurwiajacego i rozpraszającego, bo bezpieczeństwo pasażerów wisiało na włosku.
Dwa razy pomyśl, potem zrób!

ambiwalentna autorefleksja

po co o tym piszę?
 stało się, było minęło, przeszłość
no dobrze
 ale to było ciekawe doświadczenie
no i co? takie sytuacje są przeżywane codzienne
no dobrze
ale poznałam lepiej siebie - nie boję się konfrontacji z głupotą i bezmyślnością



Dzisiejszy odcinek sponsorowała literka K
jak koniec ;D

sobota, 4 czerwca 2011

.... życiem

Z powodu fochów bloggera nie mogę wpisywać komentarzy, ale nie wyparowałam. Jestem i  ustawicznie teleportuję się do waszych światów.
 O moim nie wspominam, ponieważ nie potrafię mijających chwil uporządkować i logicznie opisać.

Ostatnio zwracam się ku ludzkim twarzom. Mimowolnie wyobrażam sobie, zczytuję wskazówki z naturalnej mapy ciała i dopatruję w oczach niewypowiedzianego. Ile masz lat, co przeżyłeś?
Ciało i twarz są ruchomym medium, wysyłają sporą dawkę wiedzy o nas.
Zawsze fascynowały mnie fotografie ludzi, ale nie te poddawane retuszowi.
O wygładzonej modelce możesz powiedzieć, że jest piękna i potrafi wczuć sie w klimat zdjęcia, ale i tak będzie to bardziej lub mniej udana gra pozorów.
Człowiek musi być uchwycony  w naturalnym środowisku, pozbawiony możliwości przygotowania do roli modela. Naturszczycy z ulicy są najbardziej fascynujący. Prawda nie może zostać wyreżyserowana, jest tylko u żródeł.

Czasem kupuje u mnie pewien starszy mężczyzna. Za każdym razem gdy go widzę wzbiera we mnie dziwny żal, umysł włącza funkcję psychicznego roentgena a powieki jak migawki łapią i odbijają w głowie jego obraz.
Ubrany tak, że z wygrzebanych rzeczy udaje mu się stworzyć kloszardzką kopie człowieka biznesu. Ciągnie za sobą bagaż rzeczy, unika wzrokowego kontaktu, trzyma dystans milczeniem. Z sakiewki wygrzebuje cięzki bilon i płaci za mądre książki. Wczoraj jakąś cegiełkę z dziedziny ekonomii w angielskim oryginale, innym razem jakiś kosmiczny tytuł z dziedziny fizyki i astronomii. Potem szybko usuwa z drogi, wymyka spojrzeniom w pelerynce niewidce zażenowania i pragnienia samotności.
Wczoraj dopiero dowiedziałam się, że ten człowiek był kiedyś jednym z najbogatszych ludzi na Śląsku, nakręcili nawet o nim dokument, nie wiem..ku przestrodze? Jak los bywa przewrotny. Jak góra bogactwa może przemielić się rychło w pył bankructwa?  Jestem w szoku!
 Mieszka w noclegowniach, jest bezdomny i nic więcej o nim nie mogę napisać prócz tego, że ma smukłe dłonie, a na serdecznym palcu połyskuje cieńka obrączka. Jakieś swiatełko w ciemosci?

Nie pysznię się, ale jestem przepełniona wdzięcznością za to, co jest mi dane.
 Tego co naprawdę masz nie wymacasz palcami. To wiedza, myśli, uczucia...pamięć.
 To będzie w tobie zawsze i być może nada kształt zewnętrznej rzeczywistości.

 Wszystko można opisać pstryknieciem palców, dlatego trzeba być dla siebie dobrym w tym ułamku czasu, które nazywamy...