poniedziałek, 7 listopada 2011

na końcu języka

Wizyta u logopedy.
Igor speszony obecnością pań, z których jedna ciągle zadaje pytania i każe mówić zupełnie bez związku - las, żaba, dryń, korzuszek. Dla dodania sobie animuszu udaje kota liżąc mnie po twarzy oraz głośno komentuje zachowanie pani doktor - Mamo, a dlaczego ona tak na mnie patrzy. Dlaczego ona chce, żebym to powiedział ....
Słowa pan i pani nie chcą mu przejść przez gardło i okazuje się, że to zupełnie naturalne.
Zwroty - 'Pan' 'Pani' są anachronizmami. Spadkiem po okresie feudalnym, kiedy (pamiętamy z historii ;) panowały stosunki senior - wasal, pan i poddany. Teraz jesteśmy niby równi, ale forma językowa przetrwała. 
Dzieci  nie są jeszcze przekabacone, to my (dorośli) nauczyliśmy się używać tych zwrotów w formie grzecznościowej.
Czy Pan, Pani nie brzmią dziwacznie jakby się tak zastanowić? 
- Proszę, oto Pana zakupy, o Panie ;)
 W sumie każdy jest czyimś panem, każdy jest czyimś poddanym, świat  na dobrą sprawę się nie zmienia.

Synek niech się jeszcze nacieszy dzieciństwem zanim poupychają go w szufladach, usztywnią według zasad. Teraz jest najprawdziwszy, nikogo nie udaje, no chyba, że kotka :)
Kiedy kończy się niewinność ? Hmm...dziś w przedszkolu byłam świadkiem niezłej musztry urządzonej przez panią sprzątaczkę.
Dzieci uczy się, jak przestać nimi być przez zakazy, coraz więcej zakazów, po prostu.


wracając do gabinetu.
 - Igorku, a powiedz Szymek. No, jak powiedziałbyś Szymonek.  No... sz..., szyy... -  
- mon - odpowiada Igor
:)

10 komentarzy:

  1. Igor się nie da ;)
    On już wie, jak gasić wścibskich ludzi ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypomina mi mojego Potomka:)) Potomek w wieku ok 2-3 lat zamienial dzwiek ch z f i tak mowil: kufnia, suchit, mufa itp. Wlasnie na te muche (mufe) sie kiedys uparlam i wypozyczylam sobie dziecie do nauki. Siedzialam i mowilam wyraznie i powoli mu-CHa, a dziecie powtarzalo mu-Fa, wiec ja jeszcze raz z prosba "synku patrz na mamusi usta i znow muCHa, a on muFa. I tak bez konca, az sie dziecie zmadrzylo i za ktoryms razem ja muCHa a dziecie powiedzialo "robak" i ucieklo:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. dzieci są od nas mądrzejsze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. a dla mnie Pan to przedstawiciel płci męskiej:))pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
  5. przypomniało mi sie, jak próbowalismy skłonic syna do wymówienie s. Mój syn ma szczególny problem z "r" i "l" oraz "s", które wymawia jak "sz". Wymyslamu rózne wyrazy a jemu jakos nie idzie, w koncu mówie: synu a jak z balona uchodzi powietrze to jaki to dzwiek? A on na to wypierdział: prtrprtrprtrprtr -))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój syn, znajdował sobie zawsze zastępcze słowa. - Powiedz śrubokręt, odpowiadał: - mogę powiedzieć wkrętak! A Igor da sobie świetnie radę, a tłamszenie w dzieciach tej naturalnej prosty zawsze mnie irytowało, szczególnie w przedszkolu, gdzie się zaczyna prać mózgi małym dzieciom...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam wierzę, że na każdego przyjdzie czas żeby się nauczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dokładnie jak pisze Nivejka i Dea. Czas na naukę jest zawsze. Igor ma cały świat przed sobą i czy on powie Szymon teraz czy za dwa lata to bez różnicy.

    OdpowiedzUsuń