czwartek, 3 marca 2011

"let the England shake"

Polly I love you:)

 Oj, czekało się na taką płytkę PJ, czekało... i jest, w końcu JEST!
Genialna!
Jak dla mnie wodospad zachwycajacych, czystych dźwieków, w którym nie mogę złapać oddechu. Hektolitry skoncentrowanej magii, której być może, nie każdy uwierzy, ale niech chociaż spróbuje:)

W przepastnej twórczości PJ Harvey (a uwierzcie, mam prawie całą jej dyskografię) śmiem twierdzić, że dziecko - "Let the England shake" (choc pełne gorzkich łez wylewanych nad zagubioną ojczyzną - Anglią) jest jednym z najpiękniejszych.
Urodziło się piękne, bo jego muzyczne dna, na które składają sie szczere uczucia, pomysły i wykonanie, pochodzi od kochajacych się rodziców.
Rodziców, którzy wiedzieli na co się powrywają i że nie będzie to dziełem przypadku, a nasyconym treścią bytem.

 ta płyta jest prawdziwa, intensywna, różnorodna, przejmująca....jak PJ.

Polecam!!

Brak mi więcej słów, idę słuchać...i będę długo...

7 komentarzy:

  1. słucham ...10 raz:) podoba mi się...noooo, podoba!

    OdpowiedzUsuń
  2. Płytkę mam i jej genialność mnie pochłania

    OdpowiedzUsuń
  3. NIESAMOWITA!

    Gdzie na była jak szukałem zony

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Drugi dzień słucham. W kółko.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to chyba nabędę... skoro taka genialna:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A niech cię piernik Mami strzeli:)))) Kobita mnie opętała!!! Come on Billy to spiewam już nawet w kolejce na poczcie! A razem ze mną mruczy Gabryśka!

    OdpowiedzUsuń