środa, 16 lutego 2011

Maya

Maya Deren (właść. Eleanora Derenkowska) była, co tu kryć, nieziemska.
Nieziemska, jak jej filmy oderwane od rzeczywistości i nieziemsko piękna.
Ikona kinematografii, założycielka amerykańskiej awangardy filmowej, badaczka wudu, poetka, tancerka.
W 43 r.  wraz z pierwszym mężem wyreżyserowała i zagrała w sennym obrazie - "Meshes of the Afternoon" (Popołudniowe sieci). Film jest od-je-cha-ny i zawiera znamienny kadr z Mayą przy oknie wznoszącą dłoń w geście Primavery Boticcellego. To jej najpopularniejszy, a moim zdaniem tez najpięknięjszy portret.

Więcej o artystce w archiwalnym numerze 'Wysokich obcasów'
Polecam!


Będę szczęśliwa, jeśli

podczas tych rzadkich chwil,
których prawda może być
wyrażona
tylko w poezji
przypomnisz sobie
jakiś kadr z moich filmów
albo tylko
ich nastrój.

4 komentarze:

  1. A ja... nie znam. Ups. Trzeba nadrobić, bo wygląda bardzo obiecująco ;)

    Ps. Świetnie w nowej szacie blogowi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ tu ładnie - zmiany na wiosnę? :)

    OdpowiedzUsuń