wtorek, 28 września 2010

z najgłębszych głębin

Chciałam wam pokazać to!
Niesamowite, magiczne i takie dzikie.
 Inicjacja, wchodzenie w czeluście duszy, bratanie sie z pierwotną matką - intuicją, prastarą madrością.
 Tyle w tym obrazie mocy, magii ...
 Zobaczcie sami
szczególnie dziewczyny, to dla was, o was, na przebudzenie....

Ten obraz przemawia! Czujecie, słyszycie, potraficie dostroić ?





"Dzika pierwotna natura niesie węzełki z leczniczymi ziołami;niesie wszystko, czym kobieta powinna być, co powinna wiedzieć. Niesie lekarstwo na wszystko. Niesie opowieści, sny, słowa i pieśni, znaki i symbole. Jest zarazem wehikułem i celem podrózy..."

"...kiedy zdajemy sie na intuicję, jesteśmy jak rozgwieżdżona noc:spoglądamy na świat tysiącem oczu"

 To jest właśnie klimat książki Estes

:))))

piątek, 24 września 2010

o spokojnym dziecku i dzikiej kobiecie

Igorek, to jakby go nie było - mówi do mnie przedszkolanka.
 Gdy skończy jeść, to siedzi przy pustym talerzu i czeka aż mu sie powie, że może iść się bawić. Chłopak go ciągnie za włosy, a on bierze to na siebie bez mrugnięcia powiek. Ja mu powtarzam, żeby przyszedł, powiedział jak go zaczepiają.... Pierwszy do leżakowania i taki cichutki. Bawi sie, wie pani, raczej na uboczu, dzieci latają wrzeszczą a Igorek autka parkuje pod stolikiem....

Taki skrótowy opis zapodany przez opiekunkę maluchów.

Nie wiem, czy powinnam być tym faktem zaniepokojona?
Moje dziecko do przedszkola pójdzie, mimo, że wolałoby jednak zostać w (s)pokoju, wśród zabawek. Lubi towarzystwo, ale zdecydowanie niekonfliktowe, stąd częściej rozmawia i klei się do dorosłych, skłonnych go wysłuchać i zrozumieć.
 Nie chciałabym żeby został outsiderem w swojej grupie albo by  koledzy przypięli mu broszkę pupilka wychowawczyń ( które się nad nim rozpływają w komplementach)
Trzylatki jeszcze nie są zdolne do ostracyzmu, jeszcze nie ten poziom świadomości, prawda?
 Niektórzy wyszczególniają paradziecięcy typ "stary-młody" na określenie malców przemądrzalców, moje dziecko tek klasyfikacji nie podlega, ale chciałabym, żeby się bardziej skumał z równolatkami, przeciez to nie wbrew jego naturze.

Wczoraj udana symulacja kataru oraz kaszlu uchroniła Igora przed przedszkolem.
Po kilku godzinach zabaw był zdrów jak ryba. Dzisiaj ten numer nie przeszedł.
 Niedaleko pada jabłuszko od jabłoni, ja też za przedszkolem nie przepadałam., ale w odróżnieniu od mojego syna nie miałam forów u pań... heh

Poza tym praca praca praca, gary, spanie, wychowanie, praca, praca....a w tramwaju czytadło w ręku, jako trampolina od twardej rzeczywistości dla zachowania równowagi u-myślowej.
Zaczęłam czytać
 "Biegnącą z wilkami" Clarissy Estes
Rzecz z pogranicza socjologi, etnologii i archeologii psychiki.
O archetypie dzikiej kobiety.
 Wypad w dziewicze rejony pranatury kobiecej. Coś o naszej najgłębszej, najczystszej postaci, drogie panie:) O odkrywaniu archetypicznej duszy płci, babskich korzeniach wrosłych w baśnie, mity i przypowieści, o uzdrawiajacych właściwosciach tychże.
 Dopiero zaczynam, a już z rąk nie wypuszczam, bo czuję że dowiem sie o sobie wiecej.
 Bulgoczą we mnie podziemne źródła, coś powoli odżywa i przedziera sie przez warstwy...

a to każda z nas...ukryta głęboko w studni duszy:)

piątek, 17 września 2010

jesiennie

Człowiek sie uczy na błędach, w tym nadzieja, bo w tej chwili muszę napisać, że - nie lubię siebie i swojego 'błądzenia'
 Powinnam napisać - nie lubię jak się czasem zachowuję, bo karci się zachowania nie ludzi.
Ponoć zdrowiej wypominać sobie pojedyncze wady i występki niż lecieć po całości, że cała jestem daremna i co ja robię tu... na tym świecie. Cóż, bywa, że zachowuje się głupio;( Humanum errare est.
 Prawda jest prosta i bywa, że najlepsza, ale czasami człowiek kombinuje jak koń pod górkę, by się do prawdy nie przyznawać i wymyśla pokraczne półprawdy - nie wiadomo po co. Chyba po to, żeby sobie bardziej pokomplikować, dopiec wątrobie, skołatać nerwy, a innych rozczarować. Nic bardziej trującego i bezsensownego...
W przyrodzie jednak równowaga zostaje zachowana i co zasiałam, prędzej czy później zbiorę, co mnie uspojaja, bo sprawiedliwośc musi być.

 Dziecko w przedszkolu, ja nad kubkiem mocnej kawy. Mam wolne.
Mieszkanie trzeba posprzatać, bo zwykle czasu brak, a zarastamy w pyłki i jakieś koty włochate się chowają po kątach.
 Dobrze, że chociaż mama moja zadzwoniła z dobra nowiną, że ma bigos, bo ja nie mam sił do garów i do siebie.
 W pracy napięcie i ogólne warczenie, bo kilka osób pobrało urlopy, poszło na l-4 i teraz mało nas "do pieczenia chleba". Chyba bedą zmiany w grafiku, co pogłębia mojego doła.


 Trochę światła da sie znaleźć w tych mrokach.
 Miałam okazję rozmawiać z pewną panią-klientką, która od słowa do słowa przyznała się, że 'pracuje' z modeliną i modelina jej się gładko poddaje, co było widać na uszach obwieszonych uroczą konstrukcją z fimo.
 jesli kogoś interesuje ten plastyczny wątek, zapraszam na:
http://www.polymerclaydaily.com/
miejsce stworzone dla wyjątkowych rzeczy, a niektóre z nich to mistrzostwo swiata:)

 ja pewnego dnia zrobiłam to:


Pora juz wkładać jesionki i zarzucać szale na karki. Jesień rudzieje za oknami, drzewa pokrywa miedź, a ja nie potrafię do końca tym stanem zachwycać, choć to moje ulubione kolory i widoki.
Pewnie jak w głowie zamęt, to piękne sprawy uchodzą uwadze.

 Znowu zaczniemy "parkować" jak w zeszłym roku, tym faktem mimo wszystko się pocieszam:






 Spacery uspokajają:)

poniedziałek, 13 września 2010

moje 'lubienia'

 Sympatyczna Malflu zaprosiła mnie do łańcuszka "10 rzeczy które lubisz";) Dziękuje, chętnie się popiszę;))

 Jadąc rano autobusem, postanowiłam sobie taką listę wypunktować. Okazało sie to trudne z początku, ale jak przypomniałam sobie o jednym "lubieniu" to potem poleciało lawinowo i optymistycznie nastroiło na cały dzień.


l.  lubie gdy mi jest ciepło (ooo tak!) Dlatego lubię lato, szale i chusty na szyi, piece kaflowe, gorące kapiele stóp, czytanie przy kaloryferze i odprężajace zanurzenia w formie waniennej u schyłku dnia i w 50 C.
2.  lubię fasolkę po bretońsku ( na ciepło oczywiście)
3.  lubię mieć przemyślenia, szczególnie kiedy dla mnie samej są odkrywcze i zaskakujace. Chyba sama siebie lubię zaskakiwać;)
4.  lubie słuchac jak mój synek opowiada. Jest oryginalnym lingwistą i śmiechu przy tym co nie miara:)
5.  lubie sobie kupowac ciuchy...w ciuchaczach;)) (jest to pewnie związane z ekscytacją jaka czuje podczas odkrywania i sięgania w głąb rzeczy hehe ( patrz pkt 3.)
6.  lubię wyborne wytrawne wino wieczorem
7.  tu się zastanawiam...lubię? morze. Tęsknie za stanem świadomosci, który ogarnia  mnie w zasięgu fal. Lubię nad morzem przebywać, bo działa jak balsam dla duszy. Może kocham morze?
8.  lubie dobrą muzykę i dobry film (jeśli nie bardzo - i dobry i lubię;)
9.  lubię dokonywać róznych rękoczynów - twórczych, nie bolesnych.
  9a) Ręce  - lubię swoje ręce, bo one mi realizację pomysłów umozliwiają.
10.  lubię samotność i towarzystwo. Nie obejdę się bez tego i tego, ale wszystko w swoim czasie.

Lista nie jest ułożona gradacyjnie. 'Lubienia' zostały wypunktowane w przypadkowej kolejnosci i nie obejmują wszystkich, których zebrałoby się duzo duzo więcej.

 fajna sprawa móc sobie wypisać codzienne sympatie;)
Dlatego, jesli mają ochotę i nic przeciwko by uczestniczyć w tym pozytywnym projekcie, zapraszam do wymieniania: Pieprza, Bosego Antka,  Joannę1966 i Czaroffnicę

sobota, 11 września 2010

takie tam...

Na ile lat sie czujesz? Spytał mnie wieczorową porą małżonek bębniąc plastikową butelką po głowie. Próbował sobie wystukac wiek, niczym kukułka?
Ja sie zadumałam, zatrzasnęłam w myślach. Hmm...na ile lat sie czuję. Biologicznie czy psychicznie? Rozdzielić sie to da, czy też można lub trzeba wypośrodkować?
Raczej nie da się tak po prostu rzucić cyferką,  bo jak sie tu czuć na np. 40 lat, kiedy nie wiem jak się czuje ktoś z  4o-tką na karku, tym bardziej że rzeczone czterdziestki mogą się czuć na trzydzieści, pięćdziesiąt dwa, szesnaście lat ;P
Matematycznie trudno samopoczucie ogarnąć i wyrazić, biorąc pod uwagę styl życia, doświadczenia, warunki, nałogi etc. Łatwiej wyrazić się o samopoczuciu ogólnie - czuję sie staro, lub młodo.
  Ogólnie więc czuję się dobrze i chyba na te swoje trzyjści i trzi, chociaż wolałabym mieć minione dwajścia kilka i obecne pojęcie o różnych sprawach.
Ech, być młodym a rozważnym, a najlepiej  urodzić sie z super potencjałem genetyczno-intelektualnym i nie musieć uskarżać na braki w wieku późniejszym, tylko pozwolic potencjałowi rozkwitać.
 Szkoda, że nie jest się coraz młodszym i coraz mądrzejszym;)
 Pozostaje rozwijać się własnym tempem, starać kochać własną przeciętną nieprzeciętność (czyli inność) i nie szkodzić sobie zanadto.

 Dżdży, a ja w głowie mam piwo popijane w gronie pracowniczym.
Jechać, nie jechać w tą pluchę?
Sporo nowych, fajnych twarzy ma się pojawić. Niestety część ulubionych  twarzy czas będzie żegnać i piwo ma w tym pomóc - w łagodnym przechodzeniu w nowe stany skupienia ludzkiego.
Boszsz...czemu rzeczy sie zmieniają, kończą. To dobre z jednej strony - odświeżające, a z drugiej przyczynek do kolejnych tęsknot i łezek w kącikach.
 Cóż, trzeba ufnie otwierać się na nowe, nowemu sie serdecznie przedstawiać i dbać, jeśli powoli przeistacza się w bliskie sercu i podobne nam.
Lubie życzliwych człeków, bo ci wydobywają ją również ze mnie.

 Ostatnio w pracy podczytywałam sobie pod deskiem książeczkę  (zapomniałam tytuł) o prawie przyciagania, odwiecznym prawie. Wiedziałam że to prawo funkcjonuje w czasie i przestrzeni, ale dobrze było wskrzesić pamięć, że co zasiejesz to zbierzesz. Książeczka się zapodziała, ale znajdę ją i połknę gwoli ugruntowania tej kosmicznej zasady.

O! wysusza sie. Chodniki powoli siwieją.  Może by jednak na to piwo? :)

wtorek, 7 września 2010

...

Znowu przelotem (tym razem z gniazda teściowej;)
Historia się lubi powtarzać, stąd internet pojawia się i znika.
 Nie bedę marudzic w związku z tym, ale sami wiecie jaki to trudny okres ;P
 Zaintrygowało mnie porównanie mojego pracowniczego kątka do fabryki. Interesujące, bo choć to nie fabryka, to pewne wspólne punkty by się znalazły. Pewnie przedstawiłam to w sposób budzący jednoznaczne skojarzenia;)
 Poza tym dziecko wybrzydza z przedszkolem, ale to inna story.
 Kiedy ja was poczytam?? Może teraz ociupinkę?
ech

sobota, 4 września 2010

otoczona

Seria pytań pt. I jak pierwszy dzień w pracy? już przebrzmiała.
Kilka urozmaiconych wersji odpowiedzi, że 'Się wdrażam' zostało wykurzonych przez obowiazki i tzw. konkrety.
Obowiązki wróciły, wrócił widok ludzi nierozerwalnie związany z moja pracą.
Ludzie zgarbieni, zmęczeni, gburowaci, mili. Ludzie witajcie!:)
 Przyglądam sie wam znowu, dokładniej i ciekawiej. Odpowiadam słowem, uśmiecham, ale przede wszystkim przyglądam.
Jesteście tacy różni, tylu was dla moich oczu w jednym miejscu. Co za odmiana po 4 latach widoków znanych na wylot. Na okamgnienie wchodzę w transparentne plamy waszych  fluidów i znowu pojawia się tyle odczuć przelatujacych jak strzały .
Kazdy z was nosi w sobie przeczucie (odczucie), bo pierwsze co dajemy innym ludziom to przeczucie. Rozkładamy je bezwiednie na przywitanie, ale i ono sie ulatnia, musi, dla niezaburzonego pola działania i jasności umysłu, wszak pozory mylą i w ogóle.
 Przeżywam stare, od nowa. To stare jest bardziej wypolerowane i świeci inaczej, a ja staram sie przyzwyczaić do blasku....mrużę oczy i widzę wyraźniej.

 to były najświeższe kołacze z pracy, a na lekkostrawny i zdrowy obiad zapraszam do domowego kina na...

" Fantastic Mr. Fox"

"Ludzkie" zwierzęta vs "dzicy" ludzie w mądrze opowiedzianej historyjce o tym, że nie da się wytępić prawdziwej natury, która nie znika, a jedynie schodzi do podziemia z orężem wiary we własne, przyrodzone moce.
Coś z przesłaniem - Nie rezygnuj z siebie i wygraj! Niby nic nowego, a jednak jakoś tak świeżo zapodane.
Świetna animacja na podstawie ksiażki Roalda Dahla , tego od Matyldy;)
Polecam!